sobota, 15 maja 2010
czwartek, 13 maja 2010
Uwaga na diety z internetu.


Ostatnimi czasy zauważa się, że media próbują przebić się przez ciągle postępujący proces amerykanizacji i MCdonaldyzacji, starając się propagować zdrowy tryb życia. W internecie możemy znaleźć wiele reklam informujących nas o tym jak zrzucić zbędne kilogramy, które powodują, że stajemy się otyli. Wiele lekarzy i dietetyków udziela się na internetowych forach, zostawiając dane kontaktowe niezbędne do konsultacji. Internet służy pomocą!!! Należy tylko chcieć skorzystać z tej pomocy.
A może nie chcesz skorzystać z pomocy i skazać się na coś takiego?

środa, 12 maja 2010
Umiejętne wykorzystanie internetu.
Stanisław Juszczyk słusznie zauważył, że sprzęt komputerowy z dodatkowymi urządzeniami i specjalistycznymi oprogramowaniem staje się medium wielofunkcyjnym w procesie dydaktycznym, niwelującym różnice w procesie przyswajania informacji między osobami zdrowymi, a niepełnosprawnymi o zróżnicowanym upośledzeniu wzrokowym, słuchowym lub ruchowym. Technologie informacyjno-komunikacyjne, umożliwiając realizację procesu kształcenia na odległość, pomagają w likwidowaniu luki informacyjnej u ludzi z różnymi dysfunkcjami.Programy do diagnozowaniu i terapii w Internecie.
Pojawienie się nowych technologicznych możliwości wykorzystania sieci komputerowych umożliwiło tworzenie systemów doradczych i umieszczanie ich na stornach internetowych. Na przykład strona www.logopedia.pl umożliwia ocenę wad wymowy. Badanie takie mogą przeprowadzić zarówno rodzice dziecka, jak i nauczyciele w szkole. Informacja, którą otrzymamy na końcu badania, jest rezultatem analizy odpowiedzi wprowadzonych do systemu. Uzyskane wyniki pozwalają wprawdzie uzyskać tylko ogólną orientacje o kłopotach dziecka, ale mogą mieć wpływ na ukierunkowanie dalszych działań logopedycznych prowadzonych przez specjalistów. Podobnie ma się sprawa z innymi stronami internetowymi, które ułatwiają podjęcie decyzji co do ewentualnej potrzeby kontaktu ze specjalistą. Wśród wielu stron na uwagę zasługują:
• http://www.telezdrowie.pl/mowie/index.htm,
• http://www.telezdrowie.pl/widze/index.htm (m.in. ocena słuchu fonemowego, ocena wzroku),
• www.sccs.pl (zastosowanie systemu w medycynie – choroby serca).
Edukacja na odległość jest symboliczną ilustracją potencjalnej komplementarności między postępem technologicznym, a imperatywem zapewnienia w niedalekiej przyszłości edukacji podstawowej dla wszystkich. Łącząc cele nie tylko dydaktycznie, ale nawet pedagogicznie oraz nowoczesne media, kształcenie na odległość uczestniczy w realizacji podstawowej misji wszelkiej edukacji: wyzwolenia jednostki ludzkiej, wszędzie, gdzie jest to możliwe, głównie z ograniczeń i ignorancji. źródło: Siemieniecki B. "Pedagogika medialna"
Kryzys kultury i rozbudzanie konsumpcjonizmu.
Każdą nową technologię obudowywały instytucje, których organizacja odzwierciedlała światopogląd promowany przez tę technologię. W rezultacie mieliśmy do czynienia ze zmaganiami instytucji: starych i nowych, co w rezultacie skutkuje kryzysem kultury. Obecnie obserwujemy powszechne występowanie tego zjawiska w wielu społecznościach. Warto też zaznaczyć, że media, takie jak telewizja, kładą nacisk na obraz, narrację, obecność, jednoczesność, bliskość natychmiastową gratyfikację i szybką reakcję emocjonalną, co powoduje budowanie innego wizerunku świata tworzonego w umyśle człowieka(co może być związane z rozbudzaniem konsumpcjonizmu).

Obrazy prezentowane w mediach stanowią swego rodzaju wzorce ról społecznych, mody i zachowań. Skutkuje to budową nowego ładu społecznego, zaszczepianiem w umysłach ludzkich różnych idei, a także kreację określonej rzeczywistości medialnej. Ma to ogromne znaczenie dla tworzenia tożsamości społecznej. Brian D. Loeader, idąc tokiem rozważeń Michaela Foucaulta, zwrócił uwagę na powstawanie nowych nieznanych dotychczas interakcji społecznych, jakie wywołuje cyberprzestrzeń. Mają one tym większe znaczenie, że społeczeństwo, akceptując media jako środek dostarczający informacji, traktuje je tak że jako swego rodzaju wyrocznię delficką. Oznacza to, że media łatwo i skutecznie narzucają społeczeństwu wizje oraz poglądy klasy panującej.
W badaniach prowadzonych w Anglii Richard Wiseman wykazał, że prawdę od kłamstwa odróżnia 73,4% słuchaczy audycji radiowych, 64,2% czytających gazety oraz tylko 51,8% telewidzów. Przytoczone dane są niepokojące, tym bardziej że w angielską edukację są wpasowane różne działania mające na celu obronę przed manipulacją, czego nie ma w Polsce.
Media, kreują wizerunek rzeczywistości w społeczeństwie, same nie są obiektywne, działają bowiem pod dyktando właścicieli. Fakt ten jest często poza świadomością społeczną.
Byron Reeves i Clifford Nass (2000, s. 19) wykazali w swoich badaniach, że wszyscy automatycznie i nieświadomie przenoszą naturalne reakcje społeczne na media. Innymi słowy, media są postrzegane jak rzeczywiste osoby funkcjonujące w realnym miejscu. Zatarcie świata realnego i wirtualnego jest spowodowane właściwościami naszego mózgu, dlatego obrona przed tym zjawiskiem jest bardzo trudna. Problem o tyle

jest złożony, że media z jednej strony pośredniczą w wymianie informacji między światem odbiorców a rzeczywistością, drugiej wchodzą w wiele zależności, które je kosztują. Media, tworząc rzeczywistość odbiorcy, wywołują reakcję zwrotną w postaci oczekiwań wcześniej zaszczepionych. Wprowadzając dużą liczbę informacji o napadach, zabójstwach, zwiększają audytorium. Odbiorca tych informacji chętnie je ogląda, jednocześnie żąda coraz więcej. W efekcie wzrasta pogoń dziennikarzy za sensacją, co z kolei przyczynia się do przełamywania barier moralnych i etycznych. Ten naturalny mechanizm motywacji wzrostowej jest często doprowadzany do absurdu. Wywołany przez media popyt na sensację, skutkuje wprowadzeniem do Internetu scen morderstw.
Derik de Kerckhove, analizując wpływ telewizji na człowieka, przytacza wiele wniosków i hipotez, dotyczących związków człowieka z mediami. Można je ująć następująco:
• medium telewizyjne przemawia do ciała, a nie do umysłu;
• prezentowane na ekranie obrazy działają hipnotycznie;
• występuje „skrócenie przerwy” między bodźcem a reakcją, co uniemożliwia telewidzom integrację informacji, brak refleksji nad informacją);
• telewizja skanuje mózg widza, powodując „ wciskanie informacji w jego umysł”;
• telewizja moduluje emocje i naszą wyobraźnię;
• obraz telewizyjny steruje z zewnątrz naszym działaniem.
źródło: Siemieniecki B. "Pedagogika medialna"

Obrazy prezentowane w mediach stanowią swego rodzaju wzorce ról społecznych, mody i zachowań. Skutkuje to budową nowego ładu społecznego, zaszczepianiem w umysłach ludzkich różnych idei, a także kreację określonej rzeczywistości medialnej. Ma to ogromne znaczenie dla tworzenia tożsamości społecznej. Brian D. Loeader, idąc tokiem rozważeń Michaela Foucaulta, zwrócił uwagę na powstawanie nowych nieznanych dotychczas interakcji społecznych, jakie wywołuje cyberprzestrzeń. Mają one tym większe znaczenie, że społeczeństwo, akceptując media jako środek dostarczający informacji, traktuje je tak że jako swego rodzaju wyrocznię delficką. Oznacza to, że media łatwo i skutecznie narzucają społeczeństwu wizje oraz poglądy klasy panującej.
W badaniach prowadzonych w Anglii Richard Wiseman wykazał, że prawdę od kłamstwa odróżnia 73,4% słuchaczy audycji radiowych, 64,2% czytających gazety oraz tylko 51,8% telewidzów. Przytoczone dane są niepokojące, tym bardziej że w angielską edukację są wpasowane różne działania mające na celu obronę przed manipulacją, czego nie ma w Polsce.
Media, kreują wizerunek rzeczywistości w społeczeństwie, same nie są obiektywne, działają bowiem pod dyktando właścicieli. Fakt ten jest często poza świadomością społeczną.
Byron Reeves i Clifford Nass (2000, s. 19) wykazali w swoich badaniach, że wszyscy automatycznie i nieświadomie przenoszą naturalne reakcje społeczne na media. Innymi słowy, media są postrzegane jak rzeczywiste osoby funkcjonujące w realnym miejscu. Zatarcie świata realnego i wirtualnego jest spowodowane właściwościami naszego mózgu, dlatego obrona przed tym zjawiskiem jest bardzo trudna. Problem o tyle

jest złożony, że media z jednej strony pośredniczą w wymianie informacji między światem odbiorców a rzeczywistością, drugiej wchodzą w wiele zależności, które je kosztują. Media, tworząc rzeczywistość odbiorcy, wywołują reakcję zwrotną w postaci oczekiwań wcześniej zaszczepionych. Wprowadzając dużą liczbę informacji o napadach, zabójstwach, zwiększają audytorium. Odbiorca tych informacji chętnie je ogląda, jednocześnie żąda coraz więcej. W efekcie wzrasta pogoń dziennikarzy za sensacją, co z kolei przyczynia się do przełamywania barier moralnych i etycznych. Ten naturalny mechanizm motywacji wzrostowej jest często doprowadzany do absurdu. Wywołany przez media popyt na sensację, skutkuje wprowadzeniem do Internetu scen morderstw.
Derik de Kerckhove, analizując wpływ telewizji na człowieka, przytacza wiele wniosków i hipotez, dotyczących związków człowieka z mediami. Można je ująć następująco:
• medium telewizyjne przemawia do ciała, a nie do umysłu;
• prezentowane na ekranie obrazy działają hipnotycznie;
• występuje „skrócenie przerwy” między bodźcem a reakcją, co uniemożliwia telewidzom integrację informacji, brak refleksji nad informacją);
• telewizja skanuje mózg widza, powodując „ wciskanie informacji w jego umysł”;
• telewizja moduluje emocje i naszą wyobraźnię;
• obraz telewizyjny steruje z zewnątrz naszym działaniem.
źródło: Siemieniecki B. "Pedagogika medialna"
wtorek, 11 maja 2010
Media najlepszym źródłem informacji zdrowotnych.
Kampanie medialne oraz informacje w serialach telewizyjnych najczęściej są głównym źródłem wiedzy zdrowotnej społeczeństwa, ważne jednak, żeby odbiorcy wcześniej byli dobrze przygotowani przez szkołę – uzgodnili specjaliści na niedawnej debacie “Edukacja zdrowotna - jak media kształtują świadomość społeczną”.

W trakcie warszawskiej debaty Tomasz Sobierajski – socjolog zdrowia – przekonywał, o mocy mediów w edukacji prozdrowotnej ludzi. Odwołał się w tym miejscu do badań przeprowadzonych przez OBOP, dotyczących stanu wiedzy o chłoniakach. Według wyników tego raportu dla ponad połowy ankietowanych źródłem wiedzy były media, w tym dla co czwartego – telewizja. Żeby media mogły spełniać właściwie rolę edukacyjną, powinny trafiać do odbiorcy, który jest już w pewien sposób wyedukowany, nastawiony prozdrowotnie.
Odnosząc się do edukacyjnej roli mediów w dziedzinie zdrowia profesor Wiesław Godzic, medioznawca ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, oznajmił, że “próbujemy obarczyć media zbyt dużą odpowiedzialnością, a one nie są w stanie
i nie mogą jej udźwignąć”. Zgodził się jednak, że w edukacji zdrowotnej uwagę trzeba poświęcić przede wszystkim odbiorcy, który może nie zrozumieć przekazu albo nie chcieć go przyjąć z powodu negatywnego nastawienia.
Specjaliści uznali na debacie, że ważną rolę w edukacji zdrowotnej mogą odegrać dobrze zaplanowane kampanie społeczne. “Niestety, w Polsce w zasadzie brak takich kampanii, a jeśli już są, mają charakter krótkotrwały” - uznała prof. Środa.
Czy wiesz, że statystyczny pracownik biura spędza w ciągu swej kariery zawodowej aż 68 tysięcy godzin przed ekranem komputera, w nienaturalnej dla ciała pozycji siedzącej? Lista przykrych konsekwencji tego stanu jest długa: bóle kręgosłupa, zwyrodnienia stawów dłoni, krótkowzroczność, nieostrość widzenia, a także migreny i gorsze samopoczucie. Nie oznacza to oczywiście, że trzeba zmienić posadę.m Można natomiast nieco zmodyfikować nawyki! Jeśli chcesz uniknąć konieczności używania okularów i środków przeciwbólowych, naucz się prostych ćwiczeń oczu i ciała wykonywanych na siedząco lub na stojąco. Wystarczy poświęcić im kilka minut podczas każdego dnia pracy. Wzmacniają plecy, ramiona, kark i dłonie, poprawiają koncentrację i wydajność.
źródło: www.nursing.com.pl

W trakcie warszawskiej debaty Tomasz Sobierajski – socjolog zdrowia – przekonywał, o mocy mediów w edukacji prozdrowotnej ludzi. Odwołał się w tym miejscu do badań przeprowadzonych przez OBOP, dotyczących stanu wiedzy o chłoniakach. Według wyników tego raportu dla ponad połowy ankietowanych źródłem wiedzy były media, w tym dla co czwartego – telewizja. Żeby media mogły spełniać właściwie rolę edukacyjną, powinny trafiać do odbiorcy, który jest już w pewien sposób wyedukowany, nastawiony prozdrowotnie.
Odnosząc się do edukacyjnej roli mediów w dziedzinie zdrowia profesor Wiesław Godzic, medioznawca ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, oznajmił, że “próbujemy obarczyć media zbyt dużą odpowiedzialnością, a one nie są w stanie
i nie mogą jej udźwignąć”. Zgodził się jednak, że w edukacji zdrowotnej uwagę trzeba poświęcić przede wszystkim odbiorcy, który może nie zrozumieć przekazu albo nie chcieć go przyjąć z powodu negatywnego nastawienia.
Specjaliści uznali na debacie, że ważną rolę w edukacji zdrowotnej mogą odegrać dobrze zaplanowane kampanie społeczne. “Niestety, w Polsce w zasadzie brak takich kampanii, a jeśli już są, mają charakter krótkotrwały” - uznała prof. Środa.Czy wiesz, że statystyczny pracownik biura spędza w ciągu swej kariery zawodowej aż 68 tysięcy godzin przed ekranem komputera, w nienaturalnej dla ciała pozycji siedzącej? Lista przykrych konsekwencji tego stanu jest długa: bóle kręgosłupa, zwyrodnienia stawów dłoni, krótkowzroczność, nieostrość widzenia, a także migreny i gorsze samopoczucie. Nie oznacza to oczywiście, że trzeba zmienić posadę.m Można natomiast nieco zmodyfikować nawyki! Jeśli chcesz uniknąć konieczności używania okularów i środków przeciwbólowych, naucz się prostych ćwiczeń oczu i ciała wykonywanych na siedząco lub na stojąco. Wystarczy poświęcić im kilka minut podczas każdego dnia pracy. Wzmacniają plecy, ramiona, kark i dłonie, poprawiają koncentrację i wydajność.
źródło: www.nursing.com.pl
Zdrowie, a przyjemności.
Jedzenie jest jedną z ważnych przyjemności życia i, o ile to możliwe, spożywamy te produkty, które lubimy, a unikamy tych, których nie lubimy. Wykazano, że jedzenie ulubionych produktów spożywczych stymuluje wydzielanie beta-endorfin, które są znanymi czynnikami poprawiającymi nastrój. Jednak atrakcyjność pożywienia nie zależy tylko od jego własności sensorycznych, ale również od tego, jak bardzo jesteśmy głodni, jakie mamy poprzednie doświadczenia dotyczące danego pożywienia oraz od okoliczności, w których jest ono spożywane. Innymi słowy, dobre samopoczucie jest związane z dobrym pożywieniem spożywanym w dobrym czasie oraz w doborowym towarzystwie.
Chęć zjedzenia określonej potrawy występuje bardzo często. O takiej chęci wspomina od 60 do 90% osób, zależnie od badanej populacji. Okazuje się, ze mężczyźni i kobiety wykazują inne nastawienia i emocje w odniesieniu do tej chęci. Mężczyźni zwykle uważają, że chęć jest wyzwalana przez głód, podczas gdy kobiety wiążą ochotę na jedzenie raczej z występowaniem takich negatywnych odczuć jak nuda czy stres. U kobiet częściej występują również negatywne odczucia po zjedzeniu pożądanej potrawy, takie jak poczucie winy i wyrzuty sumienia.

Bardzo często pożądany produkt np. czekolada jest „zakazanym owocem”.
Jeżeli stale unikamy jedzenia tego produktu, to chęć jego spożycia staje się bardzo silna i wreszcie ulega się pokusie. Po spożyciu tego produktu pojawia się poczucie winy oraz wyrzuty sumienia wraz z obietnicą nie zjedzenia w przyszłości danego produktu.
Aby uniknąć negatywnych odczuć po zjedzeniu ulubionej potrawy lub produktu warto wprowadzić w życie zasady dobrego żywienia.
źródło: http://www.teraz-zdrowie.pl/media-najlepszym-zrodlem-informacji-zdrowotnych/
Chęć zjedzenia określonej potrawy występuje bardzo często. O takiej chęci wspomina od 60 do 90% osób, zależnie od badanej populacji. Okazuje się, ze mężczyźni i kobiety wykazują inne nastawienia i emocje w odniesieniu do tej chęci. Mężczyźni zwykle uważają, że chęć jest wyzwalana przez głód, podczas gdy kobiety wiążą ochotę na jedzenie raczej z występowaniem takich negatywnych odczuć jak nuda czy stres. U kobiet częściej występują również negatywne odczucia po zjedzeniu pożądanej potrawy, takie jak poczucie winy i wyrzuty sumienia.

Bardzo często pożądany produkt np. czekolada jest „zakazanym owocem”.
Jeżeli stale unikamy jedzenia tego produktu, to chęć jego spożycia staje się bardzo silna i wreszcie ulega się pokusie. Po spożyciu tego produktu pojawia się poczucie winy oraz wyrzuty sumienia wraz z obietnicą nie zjedzenia w przyszłości danego produktu.
Aby uniknąć negatywnych odczuć po zjedzeniu ulubionej potrawy lub produktu warto wprowadzić w życie zasady dobrego żywienia.
źródło: http://www.teraz-zdrowie.pl/media-najlepszym-zrodlem-informacji-zdrowotnych/
Czy media manipulują zdrowiem?
Prof. Czapiński: "w sprawie świńskiej grypy media przekroczyły granice odpowiedzialności."
Epatowanie informacjami o świńskiej grypie, w których brak rzetelnego przekazu, a główny nacisk położony jest na emocjonalny tytuł i komentarz, świadczy o ogromnej nieodpowiedzialności mediów - ocenia w rozmowie z PAP psycholog społeczny, prof. Janusz Czapiński.
"Przywoływanie epidemii hiszpanki, w wyniku której zginęły miliony ludzi, jest niepoważne w sytuacji, w której mamy do czynienia z ok. setką ofiar i ze spadającym z dnia na dzień, czy niemal z godziny na godzinę wskaźnikiem umieralności z powodu tej choroby - wcześniej to było pięć procent zakażonych - teraz już doszło do jednego procenta" - powiedział Czapiński.

"Moim zdaniem to świadczy o ogromnej nieodpowiedzialności mediów. Tzn. zamiast podawać ten odsetek, który właściwie jest zbliżony do odsetka powikłań i zgonów z powodu zwykłej grypy, tyle że w innych grupach wiekowych, robi się z tego jakąś wirusową wojnę światów" - podkreślił.
"Ja bym apelował po pierwsze o to, żeby nie epatować tytułami i żeby podawać po prostu suchą informację: ile osób zostało zakażonych, jak, gdzie, jaki pośród zakażonych jest odsetek tych, którzy zmarli. Wyłącznie rzeczowa informacja bez tej otoczki, bez tego komentarza czysto emocjonalnego, który działa także na emocje odbiorców" - powiedział psycholog.
Dodał, że chciałby by media wyznaczyły sobie granicę pogoni za zyskiem. "Niech gonią za zyskiem, tylko niech nie przekraczają jednej granicy - mianowicie granicy wywoływania paniki społecznej" - podkreślił.
Czapiński ocenił, że "świadome żerowanie przez media na krwi, przemocy, patologiach, to jest jakby ich elementarz".
"Media oczywiście z tego żyją, ponieważ wpisują się w taką niezaspokojoną wiecznie potrzebę człowieka, żeby doświadczać cudzego nieszczęścia. Tylko jeśli mowa jest o tym, że gdzieś na świecie jest wojna i pokazuje się trupy, albo z jakichkolwiek innych powodów - katastrofy naturalnej - pokazuje się, że gdzieś zginęło kilkadziesiąt czy kilkaset osób to Polak może czuć się bezpiecznie" - powiedział Czapiński.
"Ale w momencie, w którym z bardzo odległego od Polski ogniska zakażenia grypą, dla której wskaźnik umieralności wynosi 1 proc. czyni się sprawę narodową, to już wykracza poza naturalną skłonność mediów do epatowania odbiorców złem, dlatego że pociąga za sobą realne zło paniki np. na rynku mięsnym" - podkreślił psycholog.
"Dlatego mówię o przekroczeniu pewnej granicy odpowiedzialności mediów" - dodał.
Według Czapińskiego "weszliśmy w sezon ogórkowy jeśli chodzi o politykę, zbyt mało dzieje się nowych, interesujących rzeczy, a media muszą z czegoś żyć, nie biorąc pod uwagę kosztów i konsekwencji społecznych tworzenia wrażenia, że świat został opanowany przez wirus, któremu nie jesteśmy w stanie zaradzić".

Od piątku, gdy pojawiły się pierwsze doniesienia o zgonach, które wywołuje w Meksyku nieznany dotąd szczep wirusa, świńska grypa jest jednym z głównych tematów w mediach. "Wirus w natarciu", "Obserwacja pasażerów na Okęciu - Polsce zagraża świńska grypa?", "Szpitale nie przyjmują zarażonych grypą", "W Polsce są przygotowywane miejsca kwarantanny", "Giełdy zachorowały na świńską grypę" - to niektóre tylko tytuły z polskich portali, którym towarzyszą m.in. zdjęcia ludzi w maseczkach chirurgicznych.
Naukowcy przyznają, że choć wirusa świńskiej grypy nie wolno lekceważyć, to nie ma powodu do paniki z powodu epidemii w Ameryce Północnej. Nowy szczep wirusa zabił dotąd w Meksyku ponad 100 osób, choroba wystąpiła też w Stanach Zjednoczonych, gdzie nie spowodowała ofiar śmiertelnych, pierwszy przypadek świńskiej grypy w Europie stwierdzono w Hiszpanii.
źródło: http://www.gazetaprawna.pl/
Epatowanie informacjami o świńskiej grypie, w których brak rzetelnego przekazu, a główny nacisk położony jest na emocjonalny tytuł i komentarz, świadczy o ogromnej nieodpowiedzialności mediów - ocenia w rozmowie z PAP psycholog społeczny, prof. Janusz Czapiński.
"Przywoływanie epidemii hiszpanki, w wyniku której zginęły miliony ludzi, jest niepoważne w sytuacji, w której mamy do czynienia z ok. setką ofiar i ze spadającym z dnia na dzień, czy niemal z godziny na godzinę wskaźnikiem umieralności z powodu tej choroby - wcześniej to było pięć procent zakażonych - teraz już doszło do jednego procenta" - powiedział Czapiński.

"Moim zdaniem to świadczy o ogromnej nieodpowiedzialności mediów. Tzn. zamiast podawać ten odsetek, który właściwie jest zbliżony do odsetka powikłań i zgonów z powodu zwykłej grypy, tyle że w innych grupach wiekowych, robi się z tego jakąś wirusową wojnę światów" - podkreślił.
"Ja bym apelował po pierwsze o to, żeby nie epatować tytułami i żeby podawać po prostu suchą informację: ile osób zostało zakażonych, jak, gdzie, jaki pośród zakażonych jest odsetek tych, którzy zmarli. Wyłącznie rzeczowa informacja bez tej otoczki, bez tego komentarza czysto emocjonalnego, który działa także na emocje odbiorców" - powiedział psycholog.
Dodał, że chciałby by media wyznaczyły sobie granicę pogoni za zyskiem. "Niech gonią za zyskiem, tylko niech nie przekraczają jednej granicy - mianowicie granicy wywoływania paniki społecznej" - podkreślił.
Czapiński ocenił, że "świadome żerowanie przez media na krwi, przemocy, patologiach, to jest jakby ich elementarz".
"Media oczywiście z tego żyją, ponieważ wpisują się w taką niezaspokojoną wiecznie potrzebę człowieka, żeby doświadczać cudzego nieszczęścia. Tylko jeśli mowa jest o tym, że gdzieś na świecie jest wojna i pokazuje się trupy, albo z jakichkolwiek innych powodów - katastrofy naturalnej - pokazuje się, że gdzieś zginęło kilkadziesiąt czy kilkaset osób to Polak może czuć się bezpiecznie" - powiedział Czapiński.
"Ale w momencie, w którym z bardzo odległego od Polski ogniska zakażenia grypą, dla której wskaźnik umieralności wynosi 1 proc. czyni się sprawę narodową, to już wykracza poza naturalną skłonność mediów do epatowania odbiorców złem, dlatego że pociąga za sobą realne zło paniki np. na rynku mięsnym" - podkreślił psycholog.
"Dlatego mówię o przekroczeniu pewnej granicy odpowiedzialności mediów" - dodał.
Według Czapińskiego "weszliśmy w sezon ogórkowy jeśli chodzi o politykę, zbyt mało dzieje się nowych, interesujących rzeczy, a media muszą z czegoś żyć, nie biorąc pod uwagę kosztów i konsekwencji społecznych tworzenia wrażenia, że świat został opanowany przez wirus, któremu nie jesteśmy w stanie zaradzić".

Od piątku, gdy pojawiły się pierwsze doniesienia o zgonach, które wywołuje w Meksyku nieznany dotąd szczep wirusa, świńska grypa jest jednym z głównych tematów w mediach. "Wirus w natarciu", "Obserwacja pasażerów na Okęciu - Polsce zagraża świńska grypa?", "Szpitale nie przyjmują zarażonych grypą", "W Polsce są przygotowywane miejsca kwarantanny", "Giełdy zachorowały na świńską grypę" - to niektóre tylko tytuły z polskich portali, którym towarzyszą m.in. zdjęcia ludzi w maseczkach chirurgicznych.
Naukowcy przyznają, że choć wirusa świńskiej grypy nie wolno lekceważyć, to nie ma powodu do paniki z powodu epidemii w Ameryce Północnej. Nowy szczep wirusa zabił dotąd w Meksyku ponad 100 osób, choroba wystąpiła też w Stanach Zjednoczonych, gdzie nie spowodowała ofiar śmiertelnych, pierwszy przypadek świńskiej grypy w Europie stwierdzono w Hiszpanii.
źródło: http://www.gazetaprawna.pl/
Jaki wpływ na Twoje zdrowie mają media?
Kiedy oglądasz telewizję, czytasz gazety, surfujesz po internecie, a także wtedy gdy idziesz ulicą jesteś pod dużym wpływem mediów. Oglądane obrazy i słyszane słowa nieświadomie są zapamiętywane.
Możesz wyłączyć telewizor i zablokować reklamy w internecie i wchodzić tylko na wybrane przez Ciebie strony. Pomimo to, nie jesteś w stanie zamknąć dopływu informacji do siebie. W autobusie miejskim też są reklamy, na ulicy umieszczone są duże bilbordy. Twój znajomy usłyszał ostatnio u cudownym środku i koniecznie musi Cię o nim poinformować.

Jednak mówiąc o wpływie nie chodzi jedynie o reklamę. Ale o prezentowany styl życia. I to jaki ma to wpływ na nas. W filmach pojawiają się bardzo często papierosy. Na przełomie lat 50/60 papierosy były niemalże symbolem. Pamiętasz film Popiół i Diament, w którym grał Zbigniew Cybulski? A może pamiętasz bajkę o dzielnym kowboju o imieniu – Lucky Luke? Pierwszy komiks z palącym rewolwerowcem ukazał się w 1947 roku, zaś pierwszy animowany film nakręcono w roku 1971. Tymczasem według Wiedzy i Życie – artykuł: “Co nas truje w papierosach” 1998 wynika, że związek między paleniem papierosów, a rakiem płuc został poznany już w latach 50-tych.
Papieros to nie tylko nikotyna, to także substancje smoliste. Dym papierosowy zawiera: azot, tlen, dwutlenek węgla, oraz około 30 innych substancji (m.in. nikotyna, tlenek węgla smoła, cyjanowodór, amoniak) *) Sięganie po lekkie gatunki papierosów nie zawsze wystarczy, by ratować swoje zdrowie.
Wpływ palenia papierosów na raka piersi u kobiet długo był kwestią sporną. Ostatecznie został jednak wykazany. Z tym, że ryzyko zachorowania na raka występuje w momencie kiedy palenie papierosów zbiega się w czasie z mutacją genu NAT2. Prawie połowa białych kobiet ma takie mutacje.

Na początku kina aktorki i modelki miały krąglejsze kształty niż obecnie. Przykładowo Marilyn Monroe nosiła rozmiar: 38/39. Miała 166,62 cm wzrostu i ważyła 53,5 kg.(www.marilynmonroepages.com) Dla porównania rozmiar Kate Moss to 34 przy 168 cm wzrostu.
Chociaż anoreksję znano już wcześniej to w ostatnich latach mieliśmy wiele głośnych przypadków – modelek, które zmarły tuż po zejściu z wybiegu. Jedną z przyczyn anoreksji jest wiara w to, że chude ciało jest kluczem do sukcesu. Zapaść na tą chorobę mogą osoby ambitne, a jednocześnie niepewne i bojące się niepowodzeń.
Jadłowstręt nieleczony może w 10% przypadków doprowadzić do śmierci chorego. Najczęściej na tę chorobę zapadają dziewczęta i kobiety w wieku 10-13 i 16-21 lat.
Jak sądzisz czy wychudzone modelki na wybiegach mają wpływ na młode osoby, które świadomie rezygnują z jedzenia?
Nowe technologie pomagają w uzyskaniu idealnego wyglądu. Obróbka zdjęcia w Photoshop’ie potrafi wybielić zęby, wysmuklić sylwetkę, uzyskać nieskazitelnie gładką twarz i matową cerę.
Czy media mają wpływ na większą zapadalność na dysmorfofobię? Chorzy na wygląd często miewają myśli samobójcze. Wśród przebadanych w Ameryce chorych osób 78 % z nich miewa myśli samobójcze, a 24-28% z nich próbowało odebrać sobie życie.
Uwaga chorych koncentruje się głównie na skórze(73%), włosach(56%) i nosie(37%). Dysmorfofobię dzieli się na nieurojeniową i urojeniową.
Dysmorfofobia urojeniowa postrzegana jest jako zniekształcenie obrazu własnego ciała sterowane przez kogoś z zewnątrz.
Jak sądzisz, czy media są w stanie manipulować ludźmi i mieć wpływ na ich zdrowie?
źródło: http://pieknaizdrowa.com/jaki-wplyw-na-twoje-zdrowie-maja-media/
Możesz wyłączyć telewizor i zablokować reklamy w internecie i wchodzić tylko na wybrane przez Ciebie strony. Pomimo to, nie jesteś w stanie zamknąć dopływu informacji do siebie. W autobusie miejskim też są reklamy, na ulicy umieszczone są duże bilbordy. Twój znajomy usłyszał ostatnio u cudownym środku i koniecznie musi Cię o nim poinformować.

Jednak mówiąc o wpływie nie chodzi jedynie o reklamę. Ale o prezentowany styl życia. I to jaki ma to wpływ na nas. W filmach pojawiają się bardzo często papierosy. Na przełomie lat 50/60 papierosy były niemalże symbolem. Pamiętasz film Popiół i Diament, w którym grał Zbigniew Cybulski? A może pamiętasz bajkę o dzielnym kowboju o imieniu – Lucky Luke? Pierwszy komiks z palącym rewolwerowcem ukazał się w 1947 roku, zaś pierwszy animowany film nakręcono w roku 1971. Tymczasem według Wiedzy i Życie – artykuł: “Co nas truje w papierosach” 1998 wynika, że związek między paleniem papierosów, a rakiem płuc został poznany już w latach 50-tych.
Papieros to nie tylko nikotyna, to także substancje smoliste. Dym papierosowy zawiera: azot, tlen, dwutlenek węgla, oraz około 30 innych substancji (m.in. nikotyna, tlenek węgla smoła, cyjanowodór, amoniak) *) Sięganie po lekkie gatunki papierosów nie zawsze wystarczy, by ratować swoje zdrowie.
Wpływ palenia papierosów na raka piersi u kobiet długo był kwestią sporną. Ostatecznie został jednak wykazany. Z tym, że ryzyko zachorowania na raka występuje w momencie kiedy palenie papierosów zbiega się w czasie z mutacją genu NAT2. Prawie połowa białych kobiet ma takie mutacje.

Na początku kina aktorki i modelki miały krąglejsze kształty niż obecnie. Przykładowo Marilyn Monroe nosiła rozmiar: 38/39. Miała 166,62 cm wzrostu i ważyła 53,5 kg.(www.marilynmonroepages.com) Dla porównania rozmiar Kate Moss to 34 przy 168 cm wzrostu.
Chociaż anoreksję znano już wcześniej to w ostatnich latach mieliśmy wiele głośnych przypadków – modelek, które zmarły tuż po zejściu z wybiegu. Jedną z przyczyn anoreksji jest wiara w to, że chude ciało jest kluczem do sukcesu. Zapaść na tą chorobę mogą osoby ambitne, a jednocześnie niepewne i bojące się niepowodzeń.
Jadłowstręt nieleczony może w 10% przypadków doprowadzić do śmierci chorego. Najczęściej na tę chorobę zapadają dziewczęta i kobiety w wieku 10-13 i 16-21 lat.
Jak sądzisz czy wychudzone modelki na wybiegach mają wpływ na młode osoby, które świadomie rezygnują z jedzenia?
Nowe technologie pomagają w uzyskaniu idealnego wyglądu. Obróbka zdjęcia w Photoshop’ie potrafi wybielić zęby, wysmuklić sylwetkę, uzyskać nieskazitelnie gładką twarz i matową cerę.
Czy media mają wpływ na większą zapadalność na dysmorfofobię? Chorzy na wygląd często miewają myśli samobójcze. Wśród przebadanych w Ameryce chorych osób 78 % z nich miewa myśli samobójcze, a 24-28% z nich próbowało odebrać sobie życie.
Uwaga chorych koncentruje się głównie na skórze(73%), włosach(56%) i nosie(37%). Dysmorfofobię dzieli się na nieurojeniową i urojeniową.
Dysmorfofobia urojeniowa postrzegana jest jako zniekształcenie obrazu własnego ciała sterowane przez kogoś z zewnątrz.
Jak sądzisz, czy media są w stanie manipulować ludźmi i mieć wpływ na ich zdrowie?
źródło: http://pieknaizdrowa.com/jaki-wplyw-na-twoje-zdrowie-maja-media/
"Marzenie Adasia"
Film animowany o problemie przeszczepów dostępny w internecie.
Pierwszy w Polsce film o problemie przeszczepów ludzkich organów, skierowany do dzieci w wieku od 7 do 10 lat, znalazł się już na portalu poświęconym transplantologii Stowarzyszenia "Życie po przeszczepie" - www.przeszczep.pl 7-minutowe, animowane "Marzenie Adasia" powstało w bielskim studio RDF. Zdaniem prezesa stowarzyszenia "Życie po przeszczepie" i zarazem pomysłodawcy filmu, Krzysztofa A. Pijarowskiego, jego twórcy chcieli, by dzieci nie miały drastycznych skojarzeń i nie bały się przeszczepów.

Autorami scenariusza są Pijarowski oraz Przemysław Petryszyn ze studia RDF. Film otrzymał ponad 100 tys. zł dofinansowania z Ministerstwa Zdrowia.
Film jest opowieścią o Adasiu, który marzy o udziale w paradzie balonów. Chłopiec podjadał jednak lekarstwa dziadka i zniszczył sobie wątrobę. Uleczyć mógł go jedynie przeszczep. Historia kończy się szczęśliwie. Jego mama oddaje mu fragment swojej wątroby, Adaś zdrowieje i bierze udział w zawodach balonowych.
Przed wyprodukowaniem filmu autorzy konsultowali scenariusz z psychologami, socjologami i pedagogami, by kreskówka przemówiła do dzieci w wieku wczesnoszkolnym. "Marzenie Adasia" zawiera kilka przesłań. Adaś dowiaduje się m.in. od dziadka, że w naturze człowieka jest pokonywanie strachu i trudności. Dzieci dowiadują się też, że wątroba to "oczyszczalnia" organizmu i że wystarczy jej kawałek od rodzica, aby wyzdrowieć.
"Jestem zaskoczony tym, że dzieci podchodzą do tematu bardzo fajnie. To nie jest dla nich coś zaskakującego. Bardzo przyjaźnie przyjmują temat transplantacji. Wśród dorosłych postawy są różne. Spotkałem się z informacjami, że niektórzy ludzie nie chcą być dawcami ze względu na to, że "kiedy zmartwychwstaną nie będą mieć wątroby" - mówił Petryszyn.
Film cieszy się ogromną popularnością. Portal podał, że w pierwszym dniu kreskówkę pobrało blisko 2 tysiące internautów. Stowarzyszenie "Życie po przeszczepie" prowadzi działalność edukacyjną wśród dzieci, młodzieży i dorosłych na temat przeszczepów. (SZF)
źródło: http://www.zdrowemiasto.pl/_czas/index.php?art=320
Pierwszy w Polsce film o problemie przeszczepów ludzkich organów, skierowany do dzieci w wieku od 7 do 10 lat, znalazł się już na portalu poświęconym transplantologii Stowarzyszenia "Życie po przeszczepie" - www.przeszczep.pl 7-minutowe, animowane "Marzenie Adasia" powstało w bielskim studio RDF. Zdaniem prezesa stowarzyszenia "Życie po przeszczepie" i zarazem pomysłodawcy filmu, Krzysztofa A. Pijarowskiego, jego twórcy chcieli, by dzieci nie miały drastycznych skojarzeń i nie bały się przeszczepów.

Autorami scenariusza są Pijarowski oraz Przemysław Petryszyn ze studia RDF. Film otrzymał ponad 100 tys. zł dofinansowania z Ministerstwa Zdrowia.
Film jest opowieścią o Adasiu, który marzy o udziale w paradzie balonów. Chłopiec podjadał jednak lekarstwa dziadka i zniszczył sobie wątrobę. Uleczyć mógł go jedynie przeszczep. Historia kończy się szczęśliwie. Jego mama oddaje mu fragment swojej wątroby, Adaś zdrowieje i bierze udział w zawodach balonowych.
Przed wyprodukowaniem filmu autorzy konsultowali scenariusz z psychologami, socjologami i pedagogami, by kreskówka przemówiła do dzieci w wieku wczesnoszkolnym. "Marzenie Adasia" zawiera kilka przesłań. Adaś dowiaduje się m.in. od dziadka, że w naturze człowieka jest pokonywanie strachu i trudności. Dzieci dowiadują się też, że wątroba to "oczyszczalnia" organizmu i że wystarczy jej kawałek od rodzica, aby wyzdrowieć.
"Jestem zaskoczony tym, że dzieci podchodzą do tematu bardzo fajnie. To nie jest dla nich coś zaskakującego. Bardzo przyjaźnie przyjmują temat transplantacji. Wśród dorosłych postawy są różne. Spotkałem się z informacjami, że niektórzy ludzie nie chcą być dawcami ze względu na to, że "kiedy zmartwychwstaną nie będą mieć wątroby" - mówił Petryszyn.
Film cieszy się ogromną popularnością. Portal podał, że w pierwszym dniu kreskówkę pobrało blisko 2 tysiące internautów. Stowarzyszenie "Życie po przeszczepie" prowadzi działalność edukacyjną wśród dzieci, młodzieży i dorosłych na temat przeszczepów. (SZF)
źródło: http://www.zdrowemiasto.pl/_czas/index.php?art=320
wtorek, 4 maja 2010
Życie realne czy multimedialne?
Internet daje nam ludziom wiele możliwości. To nieprawda, że ma on na nas tylko negatywny wpływ, o którym większość z nas mówi. Myślę,że głównym powodem dostrzegania wyłącznie negatywów wypływających z użytkowania internetu jest strach przed techniczno-informacyjną epoką w jaką chcąc nie chcąc już dawno weszliśmy i brniemy coraz dalej. Ale czy to musi być czymś złym? Uważam,że nie jest to grzechem.
Przecież korzystamy z mediów takich jak telewizja czy radio, to dlaczego mamy odrzucać internet. Dostarcza on nam wielu informacji, ułatwia także komunikację między ludźmi. Dzięki niemu możemy skontaktować się za pomocą poczty elektronicznej z wieloma specjalistami w celu skonsultowania się. Telewizja nie daje aż tylu możliwości.
Zmierzam jednak do ukazania tego o czym śpiewa "gwiazda" internetu Gracjan Roztocki. Jego "twórczość" może być marginalizowana i poddana wielu dyskusjom jednak w swojej piosence pt. "Mój internet" autor tekstu zauważa jedną,myślę że najważniejszą zaletę, cytując; "Internet,internet łączy ludzi..." Czy interakcje między ludźmi nie są ważne w dzisiejszym zabieganym społeczeństwie? Oczywiście ktoś może powiedzieć,że przez internet giną kontakty "twarzą w twarz". I ja się z tym zgadzam. Ale wcześniej zauważalne było ludzkie "zabieganie", pełen pośpiech. Weźmy chociażby naszą stolicę, Warszawę. Ludzie ciągle biegną. Z domu do metra,z metra do autobusu,z autobusu do pracy, a potem z pracy do autobusu, do metra i w końcu do domu. Jak taki człowiek może mieć czas i chęci na spotkanie z kimkolwiek? Jest zmęczony i znudzony. Żyjemy w społeczeństwie, w którym czas jest bardzo ważnym kruszcem, ale niestety nie walutą,za którą możemy przeżyć. Wracając do wątku głównego. Dzięki internetowi tak zabiegana osoba może skontaktować się ze swymi bliskimi. Może porozmawiać bez wychodzenia z domu. Przeczytać wiadomości, a także książki dostępne w internecie. Jest to ogromnym udogodnieniem.
Niestety, ma to także swa złą stronę jeśli chodzi o relacje międzyludzkie oraz proces edukacji. Przez posługiwanie się komunikatorami używamy wielu skrótów, nasze emocje okazujemy za pomocą emotikonek. Nie potrafimy o nich mówić, bądź też się wstydzimy. Ograniczamy nasze słownictwo, które staje się coraz uboższe. Poprzez kontakt za pomocą internetu w rzeczywistości cierpi na tym nasza autoprezentacja. Jednak dalej mimo to nie uważam internetu za coś złego! Oczywiście jeśli ktoś nie kontaktuje się tylko i wyłącznie z innymi przez komunikatory,a spotyka się z ludźmi i z nimi obcuje. Komunikacja międzyludzka wymaga trenowania, zatem wiadomo, że ktoś zamknięty w świecie internetu będzie miał problemy z kontaktami międzyludzkimi w rzeczywistości.
Co jeszcze ważnego dla edukacji?
Mamy do czynienia z ogromnie postępującą reedukacją. To dorośli, którzy kiedyś uczyli swoje dzieci, są obecnie edukowani przez swoje pociechy.Dlatego możemy mówić o reedukacji.Dzięki młodym uczą się korzystania z internetu, który staje się niezwykle praktyczny także dla starszych użytkowników.
Chciałbym podjąć jeszcze jeden drobny wątek. Mam na myśli sławę, którą może dać internet. Na przykładzie wspomnianego wyżej Gracjana Roztockiego. Gdyby nie internet i jego możliwości, które daje, ten człowiek byłby zupełnie nieznany. Internet umożliwił mu i wielu innym zdobycie sławy wśród internautów. Mimo, że "twórczość" niektórych osób brana jest pod dyskusje, to zdobyli oni rozgłos nawet pokazując się ze swej nie najlepszej strony.
Chciałbym zamknąć temat pewną konstatacją. Nie powinniśmy traktować internetu jako zło ale jako wielka szansa. Powinniśmy dostrzegać jego zalety, a nie tylko wyolbrzymiać wady. Jesteśmy istotami rozumnymi i właśnie dzięki naszemu rozumowi potrafimy przeciwstawić się zagrożeniom jakie wypływają z użytkowania internetu.
poniedziałek, 3 maja 2010
niedziela, 2 maja 2010
Czy mamy do czynienia ze spłyceniem systemu wartości?
„Kwestią o fundamentalnym znaczeniu jest nasze rozumienie reguł obowiązujących w internetowym środowisku społecznym oraz to, czy uważamy, że są one takie same jak w prawdziwym życiu albo takie same jak w dziecięcych grach fabularnych, albo czymś pomiędzy jednym a drugim, albo też czymś zupełnie innym. Jeśli wszyscy grają jakieś role i wszyscy o tym wiedzą, to nie ma problemu. Kłopot pojawia się, gdy wy wskakujecie do ramy odgrywania ról, w której wasza sieciowa tożsamość jest znacząco odmienna od waszego prawdziwego „ja”, a inni tego nie robią. Wtedy odgrywanie ról staje się mniej niewinną formą oszukiwania.” – pisze w swojej książce „Psychologia Internetu” Patricia Wallace. Trzeba zatem uświadomić dzieciom, że obowiązuje zasada ograniczonego zaufania przy korzystaniu z Internetu. (tak jak przy przechodzeniu na zielonym świetle).

Internet i poczta elektroniczna, umożliwiła firmom koordynację działań na całym świecie. Komunikacja globalna, jaką jest telewizja satelitarna, także odgrywa znaczącą rolę w tworzeniu globalnych potrzeb konsumentów, zwiększaniu świadomości istnienia produktów i marek na całym globie.
Wymieniamy, niestety, coraz rzadziej doświadczenia. Nie na darmo główny bohater filmu „Na granicy czasu” z żalem w głosie mówi, że kiedyś ludzie ze sobą rozmawiali i zakosztowawszy życia sprzed stu lat na tak zwanych zwolnionych obrotach, ostatecznie decyduje się porzucić wszystko, co osiągnął we współczesnym świecie, i zostać w przeszłości. Jest to filmowa fikcja, ale jakże często marzymy, aby świat zwolnił, aby wróciły czasy, gdy ludzie mieli więcej dla siebie czasu i te relacje międzyludzkie były częstsze, bardziej otwarte, pełniejsze, bardziej bezpośrednie, bez udziału współczesnych technologii, za pośrednictwem kawałku plastyku lub telefonu czy klawiatury komputera.
Ludzie stają się niepotrzebni, stapiają się w jedno ze sztuczną inteligencją, do której przylepiają się godzinami. Zaczynamy tracić zdolność nawiązywania przyjaźni, nie mówiąc już o sztuce jej pielęgnowania.
Nawet odpoczynek staje się przedłużeniem pracy zawodowej. Człowiek staje się bardziej przedmiotem aniżeli podmiotem poprzez kontakty, a raczej ich spłycenie, z drugim człowiekiem. Nie tylko młodzież, dzieci, ale i dorośli narażeni są na zastąpienie prawdziwych relacji międzyludzkich poprzez pośpieszne kontakty, pozbawione wnikliwości, serdeczności, życzliwości, empatii, zamknięcie się w wirtualnym substytucie rzeczywistości.
Nie ma się czasu dla przyjaciół, nie widuje się też prawie bliskich. Wydawałoby się, że w tej sytuacji ludzie będą szukali wsparcia u innych, zapiszą się na jogę czy do siłowni. Tymczasem sale osiedlowych klubów są puste. Podobnie dzieje się z tymi, którzy idą na emeryturę i planują, że wreszcie wyremontują dom, będą podróżować, odnowią stare kontakty. A często kończy się tak, że siedzą w domu, pstrykając pilotem od telewizora. Według OBOP-u oglądalność telewizji w ciągu czterech ostatnich lat wzrosła o 10%. Ludzie w gorszym nastroju, w trudnej sytuacji chętniej wybierają rzeczy, na których nie stracą, które mniej kosztują społecznie. A podtrzymywanie przyjaźni kosztuje, to przecież inwestycja. Wybierają więc namiastki, takie jak telewizja czy Internet.
Sukces odnoszą restauracje typu fast food, czyli Mc Donald’s, które wychodzą naprzeciw ubożejącym klientom i starają się, aby można było u nich spędzić czas za przysłowiową złotówkę. I naprawdę tak się dzieje, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach – wyjście do McDonalda staje się główną atrakcją tygodnia, imprezą rodzinną, ukoronowaniem niedzielnego spaceru. Winniśmy w tych czasach propagować wyjście gdzieś z kolegami, zapisanie się do klubu sportowego, wierząc, że te inwestycje się opłacą i bardziej niż życie jedynie elektronicznymi nowinkami wpłyną na kondycję psychiczną naszej młodzieży, człowiekowi bowiem do odprężenia, poczucia bezpieczeństwa, ukojenia nerwów, pozbycia się irracjonalnych lęków potrzebny jest drugi człowiek i nic tego nie zmieni, a zwłaszcza to, że stajemy się powoli cybernetycznymi wędrowcami przedzierającymi się przez przestrzenie XXI wieku.

Internet i poczta elektroniczna, umożliwiła firmom koordynację działań na całym świecie. Komunikacja globalna, jaką jest telewizja satelitarna, także odgrywa znaczącą rolę w tworzeniu globalnych potrzeb konsumentów, zwiększaniu świadomości istnienia produktów i marek na całym globie.
Wymieniamy, niestety, coraz rzadziej doświadczenia. Nie na darmo główny bohater filmu „Na granicy czasu” z żalem w głosie mówi, że kiedyś ludzie ze sobą rozmawiali i zakosztowawszy życia sprzed stu lat na tak zwanych zwolnionych obrotach, ostatecznie decyduje się porzucić wszystko, co osiągnął we współczesnym świecie, i zostać w przeszłości. Jest to filmowa fikcja, ale jakże często marzymy, aby świat zwolnił, aby wróciły czasy, gdy ludzie mieli więcej dla siebie czasu i te relacje międzyludzkie były częstsze, bardziej otwarte, pełniejsze, bardziej bezpośrednie, bez udziału współczesnych technologii, za pośrednictwem kawałku plastyku lub telefonu czy klawiatury komputera.
Nawet odpoczynek staje się przedłużeniem pracy zawodowej. Człowiek staje się bardziej przedmiotem aniżeli podmiotem poprzez kontakty, a raczej ich spłycenie, z drugim człowiekiem. Nie tylko młodzież, dzieci, ale i dorośli narażeni są na zastąpienie prawdziwych relacji międzyludzkich poprzez pośpieszne kontakty, pozbawione wnikliwości, serdeczności, życzliwości, empatii, zamknięcie się w wirtualnym substytucie rzeczywistości.
Nie ma się czasu dla przyjaciół, nie widuje się też prawie bliskich. Wydawałoby się, że w tej sytuacji ludzie będą szukali wsparcia u innych, zapiszą się na jogę czy do siłowni. Tymczasem sale osiedlowych klubów są puste. Podobnie dzieje się z tymi, którzy idą na emeryturę i planują, że wreszcie wyremontują dom, będą podróżować, odnowią stare kontakty. A często kończy się tak, że siedzą w domu, pstrykając pilotem od telewizora. Według OBOP-u oglądalność telewizji w ciągu czterech ostatnich lat wzrosła o 10%. Ludzie w gorszym nastroju, w trudnej sytuacji chętniej wybierają rzeczy, na których nie stracą, które mniej kosztują społecznie. A podtrzymywanie przyjaźni kosztuje, to przecież inwestycja. Wybierają więc namiastki, takie jak telewizja czy Internet.
Sukces odnoszą restauracje typu fast food, czyli Mc Donald’s, które wychodzą naprzeciw ubożejącym klientom i starają się, aby można było u nich spędzić czas za przysłowiową złotówkę. I naprawdę tak się dzieje, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach – wyjście do McDonalda staje się główną atrakcją tygodnia, imprezą rodzinną, ukoronowaniem niedzielnego spaceru. Winniśmy w tych czasach propagować wyjście gdzieś z kolegami, zapisanie się do klubu sportowego, wierząc, że te inwestycje się opłacą i bardziej niż życie jedynie elektronicznymi nowinkami wpłyną na kondycję psychiczną naszej młodzieży, człowiekowi bowiem do odprężenia, poczucia bezpieczeństwa, ukojenia nerwów, pozbycia się irracjonalnych lęków potrzebny jest drugi człowiek i nic tego nie zmieni, a zwłaszcza to, że stajemy się powoli cybernetycznymi wędrowcami przedzierającymi się przez przestrzenie XXI wieku.
czwartek, 22 kwietnia 2010
Czy edukacja medialna jest potrzebna ?
Jest rzeczą zdumiewającą że szkoła poświęca ogromnie dużo czasu na analizowanie lektur napisanych przed wiekami, a zupełnie me zajmuje się problemem aktualnym i niezmiernie ważnym: umiejętnością korzystania z telewizji i innych środków audiowizualnych, którym dzieci poświęcają po kilkadziesiąt godzin na tydzień, dochodząc niejednokrotnie do uzależnienia podobnego do uzależnień od alkoholu lub narkotyków.
Dzieci powinny uczyć się w szkole ograniczania czasu poświęcanego mediom, dokonywania wyboru między programami, krytycznej ich oceny, a jednocześnie poznawać twórczość medialną i jej środki wyrazu. Powinny uczyć się rozpoznawać manipulację i odróżniać prawdę od fikcji, co szczególnie dla dzieci jest bardzo trudne. Niezależnie od obowiązków szkoły, nic nie może zwolnić twórców programów telewizyjnych od odpowiedzialności za to, co prezentują dzieciom. Obowiązkiem telewizji publicznej i prywatnej jest dbanie o to, by poprzez swoje programy nie działać na dzieci w sposób szkodliwy, ale przeciwnie, by dostarczać im wzorów pozytywnych, kształtujących postawy prospołeczne.
Odpowiedzialność za oddziaływanie na dzieci ciąży także na twórcach gier komputerowych i uczestnikach Internetu. O odpowiedzialności za treści wprowadzane do Internetu stosunkowo mało się jeszcze mówi. Jak się wydaje, jest to jedno z tych zjawisk, w których działanie wyprzedziło refleksję o nim. Nie chodzi o wprowadzanie cenzury, ale o własne poczucie odpowiedzialności twórców, dlatego wiedza o oddziaływaniu mediów jest potrzebna także dziennikarzom. Zarówno nadawcom jak i nauczycielom potrzebna jest wiedza o twórczości w środkach masowego przekazu i o psychologicznych mechanizmach oddziaływania mediów. Wiedza ta jest potrzebna także odbiorcom, czyli praktycznie wszystkim, aby mogli bez szkody korzystać z mediów. Korzystanie bez szkody jest jedną stroną omawianego problemu.
Z drugiej strony ważna jest umiejętność korzystania z mediów z pożytkiem. Aby krytycznie oglądać programy telewizyjne i korzystać z innych mediów, trzeba mieć przynajmniej podstawową wiedzę z dziedziny ich tworzenia. Trzeba rozumieć język obrazu, podobnie jak dla korzystania z literatury trzeba znać język, w jakim jest napisana i mieć podstawowe bodaj wiadomości z analizy tekstów, historii literatury itd.
Nadawane treści zależą od twórców i nadawców. Jednocześnie, ponieważ media są środkiem przekazu, lokują się między nadawcą, a odbiorcą i pośredniczą między nimi, kultura mediów zależy też od odbiorców. Zależy od tego, czego odbiorcy w mediach szukają, czy tylko fascynują się wynalazkiem cywilizacyjnym, np. wygodą korzystania z telewizji, czy też umieją korzystać z mediów w sposób rozwijający. Znaczenie ma sposób odbioru polegający jedynie na powierzchownej przyjemności doznawanych wrażeń, albo na wyszukiwaniu i wybieraniu wartości wyższych. Tak, więc kultura mediów, choć modyfikowana przez środek przekazu, zależy od przekazywanych treści, a więc od nadawców, a także od umiejętności ich odbioru, a więc od odbiorców.
Aby coś umieć, trzeba się tego nauczyć. Media posługują się własnym językiem, a właściwie nie jednym językiem, ale rożnymi językami w zależności od rodzaju medium. Konieczna jest więc edukacja medialna, której potrzeba jest coraz częściej dostrzegana, jednak realizowana w stopniu znikomym, przede wszystkim dlatego, że brak jest odpowiednio przygotowanych nauczycieli.
Rodzice również me mogą pomagać dzieciom w korzystaniu z mediów, gdyż najczęściej sami tego me umieją i me można liczyć na to, że człowiek z wiekiem sam nabierze potrzebnych tu umiejętności. Przeciwnie, dorośli sami me znają języka mediów, a że często są uzależnieni od telewizji i Internetu, można u nich zaobserwować wszystkie niekorzystne skutki nieumiejętnego korzystania z mediów.
Ciche założenie, że "sprawa dotyczy dzieci" jest nieuzasadnione. Przygotowanie nauczycieli, którzy mogliby w szkołach szerzyć kulturę mediów, jest sprawą bardzo pilną.
Dzieci powinny uczyć się w szkole ograniczania czasu poświęcanego mediom, dokonywania wyboru między programami, krytycznej ich oceny, a jednocześnie poznawać twórczość medialną i jej środki wyrazu. Powinny uczyć się rozpoznawać manipulację i odróżniać prawdę od fikcji, co szczególnie dla dzieci jest bardzo trudne. Niezależnie od obowiązków szkoły, nic nie może zwolnić twórców programów telewizyjnych od odpowiedzialności za to, co prezentują dzieciom. Obowiązkiem telewizji publicznej i prywatnej jest dbanie o to, by poprzez swoje programy nie działać na dzieci w sposób szkodliwy, ale przeciwnie, by dostarczać im wzorów pozytywnych, kształtujących postawy prospołeczne.
Odpowiedzialność za oddziaływanie na dzieci ciąży także na twórcach gier komputerowych i uczestnikach Internetu. O odpowiedzialności za treści wprowadzane do Internetu stosunkowo mało się jeszcze mówi. Jak się wydaje, jest to jedno z tych zjawisk, w których działanie wyprzedziło refleksję o nim. Nie chodzi o wprowadzanie cenzury, ale o własne poczucie odpowiedzialności twórców, dlatego wiedza o oddziaływaniu mediów jest potrzebna także dziennikarzom. Zarówno nadawcom jak i nauczycielom potrzebna jest wiedza o twórczości w środkach masowego przekazu i o psychologicznych mechanizmach oddziaływania mediów. Wiedza ta jest potrzebna także odbiorcom, czyli praktycznie wszystkim, aby mogli bez szkody korzystać z mediów. Korzystanie bez szkody jest jedną stroną omawianego problemu.
Z drugiej strony ważna jest umiejętność korzystania z mediów z pożytkiem. Aby krytycznie oglądać programy telewizyjne i korzystać z innych mediów, trzeba mieć przynajmniej podstawową wiedzę z dziedziny ich tworzenia. Trzeba rozumieć język obrazu, podobnie jak dla korzystania z literatury trzeba znać język, w jakim jest napisana i mieć podstawowe bodaj wiadomości z analizy tekstów, historii literatury itd.Nadawane treści zależą od twórców i nadawców. Jednocześnie, ponieważ media są środkiem przekazu, lokują się między nadawcą, a odbiorcą i pośredniczą między nimi, kultura mediów zależy też od odbiorców. Zależy od tego, czego odbiorcy w mediach szukają, czy tylko fascynują się wynalazkiem cywilizacyjnym, np. wygodą korzystania z telewizji, czy też umieją korzystać z mediów w sposób rozwijający. Znaczenie ma sposób odbioru polegający jedynie na powierzchownej przyjemności doznawanych wrażeń, albo na wyszukiwaniu i wybieraniu wartości wyższych. Tak, więc kultura mediów, choć modyfikowana przez środek przekazu, zależy od przekazywanych treści, a więc od nadawców, a także od umiejętności ich odbioru, a więc od odbiorców.
Aby coś umieć, trzeba się tego nauczyć. Media posługują się własnym językiem, a właściwie nie jednym językiem, ale rożnymi językami w zależności od rodzaju medium. Konieczna jest więc edukacja medialna, której potrzeba jest coraz częściej dostrzegana, jednak realizowana w stopniu znikomym, przede wszystkim dlatego, że brak jest odpowiednio przygotowanych nauczycieli.
Rodzice również me mogą pomagać dzieciom w korzystaniu z mediów, gdyż najczęściej sami tego me umieją i me można liczyć na to, że człowiek z wiekiem sam nabierze potrzebnych tu umiejętności. Przeciwnie, dorośli sami me znają języka mediów, a że często są uzależnieni od telewizji i Internetu, można u nich zaobserwować wszystkie niekorzystne skutki nieumiejętnego korzystania z mediów.
Ciche założenie, że "sprawa dotyczy dzieci" jest nieuzasadnione. Przygotowanie nauczycieli, którzy mogliby w szkołach szerzyć kulturę mediów, jest sprawą bardzo pilną.
"Szyby niebieskie od telewizorów", czyli...
....czyli, jaki wpływ na dzieci może mieć telewizja.
Telewizja jest obecnie najpopularniejszym środkiem masowego przekazu, a jej oglądanie najczęstszym sposobem spędzania czasu wolnego. Z najnowszych badań tzw. „oglądalności” prowadzonych w Ośrodku Badania Opinii Publicznej TV wynika, że przeciętny dorosły Polak ogląda codziennie telewizję ponad dwie godziny, dzieci w wieku szkolnym-cztery godziny, w dzień świąteczny natomiast dorośli cztery godziny, dzieci około siedmiu godzin. Co drugi respondent w badaniach OBOP twierdzi, że największą przyjemność w sobotnio-niedzielne wieczory sprawia im oglądanie telewizji; tylko co dwudziesta osoba przyznaje się do czytania książek.

Bez oglądania telewizji nie mogłoby się obejść prawie 90% ankietowanych, a tylko10% nie mogłoby żyć bez książek. Telewizor ma w domu 98% Polaków. Przy przeliczeniu czasu spędzonego przed telewizorem na średnią długość życia statystycznego Polaka uzyskujemy 10 lat spędzonych przed telewizorem bez przerwy lub 15 lat z ośmiogodzinną przerwą na sen. Uświadomienie tych liczb wskazuje na zjawisko telemanii, rozpowszechniającej się coraz bardziej w naszym kraju oraz na to, że telewizja jest czymś znaczącym w życiu wielu ludzi.
Warto, więc zastanowić się nad świadomym wykorzystaniem jej w procesie wychowania dzieci. Z dotychczasowych badań wynika, że ze względu na dużą plastyczność i tempo rozwoju dzieci, telewizja może mieć znaczny wpływ na wzmocnienie zachowań zarówno pozytywnych jak i negatywnych. Jednak obserwacje i praktyka wskazują, że tych drugich jest o wiele więcej.
Telewizja wkracza, tam, gdzie życie społeczne jest zakłócone (np. jej intensywny odbiór daje się zauważyć w rodzinach zagrożonych rozbiciem) lub, gdy odbiorcy brakuje energii dla prowadzenia aktywnego życia społecznego. Telewizja jest też trwałym towarzyszem osób samotnych, mających trudności w nawiązywaniu kontaktów z innymi.
Syndrom uzależnienia
Telewizja, opanowując czas wolny dziecka, wyparła inne sposoby wykorzystania tego czasu. Atakując najważniejsze zmysły człowieka (wzrok i słuch), zaciera różnice między wyobraźnią odbiorcy, a rzeczywistością. Telewizyjny obraz nie zostawia miejsca dla dziecięcej wyobraźni, która powinna być ukierunkowana na rzeczywistość i fakty, a nie na gotowe skonstruowane obrazy. Obraz medialny neutralizuje intelektualne władze człowieka, gdyż podstawowym kanonem komunikacji jest słowo jako źródło myślenia. Model myślenia obrazami uniemożliwia odbiorcy rozróżnienie prawdy od fałszu, a nadawcy otwiera możliwości wpływania na zachowania widzów, prowadząc do syndromu uzależnienia telewizyjnego. Świat przedstawiony w telewizyjnym obrazie, zwłaszcza skonstruowany ekspresyjno-dynamicznym montażem, hipnotyzuje widza ukrytą wizualną perswazją, silnie atakującą podświadomość.
Dziecko oglądające telewizję nie tylko wygląda jak bezmyślny, znieruchomiały posążek - ono naprawdę wtedy nie myśli. Zauroczony poruszającymi się na ekranie postaciami i natłokiem przekazywanych treści młodociany widz me jest w stanie odróżnić, co jest ważne, a co drugorzędne. W ciągu jednego dnia, a nawet jednego telewizyjnego programu prezentowane są treści o jednakowej randze: ważne i błahe, płytkie i głębokie, zabawne i tragiczne. Wymagają one od odbiorcy selekcji, kwalifikacji i wartościowania. Operacje te są bardzo trudne i dzieci me zawsze potrafią je wykonać.
W związku z tym informacje, jakie do nich docierają, mają w ich odczuciu charakter równorzędny, przyjmowane są z zaciekawieniem, ale w sposób mało krytyczny, co zaciera różnice między dobrem, a złem. W sytuacji, gdy często działają silne bodźce, odbiorca przestaje uczuciowo na nie reagować, angażować się w ukazywane na ekranie wydarzenia. Mechanizm obronny może przyczynić się do ukształtowania postawy obojętności wobec krzywd, cierpień, nieszczęść i tragedii.
Wychowanie i socjalizacja
Ukazana na ekranie rzeczywistość (okrucieństwo, gwałt, przemoc, bezwzględność) podpowiada różne formy aspołecznych zachowań możliwych do wykorzystania przez dzieci w czasie wolnym. Telewizja przejęła, więc funkcje wychowawcze i socjalizacyjne. Dorośli pochłonięci swoimi obowiązkami ograniczają swój czas spędzany z dzieckiem do niezbędnego minimum. Zadowoleni są, gdy dziecko samo potrafi sobie zorganizować czas, zająć się jakąś zabawą, czytaniem lub oglądaniem telewizji. Szklany ekran nie powinien zastępować dziecku kontaktu z rodzicami. Jednak w wielu rodzinach właśnie wokół telewizora koncentruje się życie rodzinnie. Wobec dzieci telewizja odgrywa rolę niańki, natomiast młodzieży dostarcza wzorów postępowania, rozbudza konsumpcyjne apetyty, popularyzuje modę na bycie twardym, bezwzględnym i silnym, zaś niekoniecznie inteligentnym.

Percepcja i układ nerwowy
Dzieci i młodzież ulegająca czarowi telewizji, a zwłaszcza prezentowanym w niej herosom i przeżywanym w niej przygodom, ma wypaczony obraz świata i zdehumanizowany wizerunek człowieka. Samoocena tych młodych ludzi jest bardzo niska i w konsekwencji jest źródłem trudności w nawiązywaniu kontaktów z rówieśnikami, słabej odporności na frustracje, nieumiejętności przewidzenia skutków swego działania. Są to wyraźne objawy zaburzeń charakterologicznych. Telewizja jako środek dostarczający wielu różnorodnych wrażeń wzrokowych i słuchowych mocno obciąża układ nerwowy człowieka, zmusza do nieustannej pracy, a tym samym prowadzi do zmęczenia. Jest to szkodliwe szczególnie dla dzieci charakteryzujących się delikatnym układem nerwowym. Doraźnie objawia się to słabą koncentracją uwagi, niepokojem ruchowym, mniej sprawnym wykonywaniem różnych czynności, nadpobudliwością i drażliwością. Konsekwencje te są niezależne od treści odbieranych za pośrednictwem telewizji, powoduje je tylko zbyt duża liczba wrażeń i informacji nadmiernie obciążających narządy percepcji i układ nerwowy.
Choroba telewizyjna
Telewizja wywiera negatywny wpływ nie tylko na rozwój psychiczny dziecka, ale również na rozwój fizyczny. Dziecko, wbrew swoim potrzebom rozwojowym, siedząc przed telewizorem pozostaje przez dłuższy czas w pozycji biernej, nieruchomej, a często niewłaściwej. Ogranicza ona inne zajęcia dziecka, a przede wszystkim zajęcia ruchowe na świeżym powietrzu. Ma to niekorzystny wpływ szczególnie na dzieci znajdujące się w okresie intensywnego rozwoju fizycznego. Objawiamy tej choroby są: zapadnięta klatka piersiowa, zaokrąglone plecy, zwiotczałe mięśnie, schorzenia oczu, lęki nocne.
Aby przygotować dzieci do odbioru telewizyjnych treści, radzę skorzystać z kilku wskazówek:
-Po pierwsze - kontrolować jakość programów oglądanych przez dzieci;
-po drugie - kontrolować czas i ilość oglądanych programów. Nawet dobre programy mogą mieć niepożądany wpływ na pozostałe zajęcia dzieci, jeśli spędzają one przed telewizorem zbyt dużo czasu.
-po trzecie - należy w rodzinie określić zasady oglądania telewizji.
Sposobami na walkę z agresją u dzieci i młodzieży jest przede wszystkim praca nad rozwojem ich zainteresowań. Należy stale poszukiwać u dzieci talentów, pielęgnować je i zachęcać do pracy nad sobą.
W rozwoju zainteresowań dużą rolę w życiu dzieci pełni szkoła, gdyż dziecko przebywając w szkole wśród rówieśników ma szansę na to by być zauważone, jeżeli wykazuje się talentami. Każde zainteresowanie dziecka musi być realizowane w grupie, gdyż to właśnie ona narzuca większy zapał, chęć do dalszego rozwoju, przynosi dumę i samozadowolenie dziecku. Na terenie szkoły można realizować wiele zajęć pozalekcyjnych sprzyjających rozwojowi zainteresowań dzieci i młodzieży.
Jednak przy wprowadzeniu tych trzech zasad wobec dzieci najlepszą próbą niech będzie zastosowanie ich do siebie. Często rodzicom również potrzebne są regulacje telewizyjnych przyzwyczajeń.
źródło: http://www.edukacja.edux.pl
Bez oglądania telewizji nie mogłoby się obejść prawie 90% ankietowanych, a tylko10% nie mogłoby żyć bez książek. Telewizor ma w domu 98% Polaków. Przy przeliczeniu czasu spędzonego przed telewizorem na średnią długość życia statystycznego Polaka uzyskujemy 10 lat spędzonych przed telewizorem bez przerwy lub 15 lat z ośmiogodzinną przerwą na sen. Uświadomienie tych liczb wskazuje na zjawisko telemanii, rozpowszechniającej się coraz bardziej w naszym kraju oraz na to, że telewizja jest czymś znaczącym w życiu wielu ludzi.
Warto, więc zastanowić się nad świadomym wykorzystaniem jej w procesie wychowania dzieci. Z dotychczasowych badań wynika, że ze względu na dużą plastyczność i tempo rozwoju dzieci, telewizja może mieć znaczny wpływ na wzmocnienie zachowań zarówno pozytywnych jak i negatywnych. Jednak obserwacje i praktyka wskazują, że tych drugich jest o wiele więcej.
Telewizja wkracza, tam, gdzie życie społeczne jest zakłócone (np. jej intensywny odbiór daje się zauważyć w rodzinach zagrożonych rozbiciem) lub, gdy odbiorcy brakuje energii dla prowadzenia aktywnego życia społecznego. Telewizja jest też trwałym towarzyszem osób samotnych, mających trudności w nawiązywaniu kontaktów z innymi.Syndrom uzależnienia
Telewizja, opanowując czas wolny dziecka, wyparła inne sposoby wykorzystania tego czasu. Atakując najważniejsze zmysły człowieka (wzrok i słuch), zaciera różnice między wyobraźnią odbiorcy, a rzeczywistością. Telewizyjny obraz nie zostawia miejsca dla dziecięcej wyobraźni, która powinna być ukierunkowana na rzeczywistość i fakty, a nie na gotowe skonstruowane obrazy. Obraz medialny neutralizuje intelektualne władze człowieka, gdyż podstawowym kanonem komunikacji jest słowo jako źródło myślenia. Model myślenia obrazami uniemożliwia odbiorcy rozróżnienie prawdy od fałszu, a nadawcy otwiera możliwości wpływania na zachowania widzów, prowadząc do syndromu uzależnienia telewizyjnego. Świat przedstawiony w telewizyjnym obrazie, zwłaszcza skonstruowany ekspresyjno-dynamicznym montażem, hipnotyzuje widza ukrytą wizualną perswazją, silnie atakującą podświadomość.
Dziecko oglądające telewizję nie tylko wygląda jak bezmyślny, znieruchomiały posążek - ono naprawdę wtedy nie myśli. Zauroczony poruszającymi się na ekranie postaciami i natłokiem przekazywanych treści młodociany widz me jest w stanie odróżnić, co jest ważne, a co drugorzędne. W ciągu jednego dnia, a nawet jednego telewizyjnego programu prezentowane są treści o jednakowej randze: ważne i błahe, płytkie i głębokie, zabawne i tragiczne. Wymagają one od odbiorcy selekcji, kwalifikacji i wartościowania. Operacje te są bardzo trudne i dzieci me zawsze potrafią je wykonać.
W związku z tym informacje, jakie do nich docierają, mają w ich odczuciu charakter równorzędny, przyjmowane są z zaciekawieniem, ale w sposób mało krytyczny, co zaciera różnice między dobrem, a złem. W sytuacji, gdy często działają silne bodźce, odbiorca przestaje uczuciowo na nie reagować, angażować się w ukazywane na ekranie wydarzenia. Mechanizm obronny może przyczynić się do ukształtowania postawy obojętności wobec krzywd, cierpień, nieszczęść i tragedii.
Wychowanie i socjalizacja
Ukazana na ekranie rzeczywistość (okrucieństwo, gwałt, przemoc, bezwzględność) podpowiada różne formy aspołecznych zachowań możliwych do wykorzystania przez dzieci w czasie wolnym. Telewizja przejęła, więc funkcje wychowawcze i socjalizacyjne. Dorośli pochłonięci swoimi obowiązkami ograniczają swój czas spędzany z dzieckiem do niezbędnego minimum. Zadowoleni są, gdy dziecko samo potrafi sobie zorganizować czas, zająć się jakąś zabawą, czytaniem lub oglądaniem telewizji. Szklany ekran nie powinien zastępować dziecku kontaktu z rodzicami. Jednak w wielu rodzinach właśnie wokół telewizora koncentruje się życie rodzinnie. Wobec dzieci telewizja odgrywa rolę niańki, natomiast młodzieży dostarcza wzorów postępowania, rozbudza konsumpcyjne apetyty, popularyzuje modę na bycie twardym, bezwzględnym i silnym, zaś niekoniecznie inteligentnym.

Percepcja i układ nerwowy
Dzieci i młodzież ulegająca czarowi telewizji, a zwłaszcza prezentowanym w niej herosom i przeżywanym w niej przygodom, ma wypaczony obraz świata i zdehumanizowany wizerunek człowieka. Samoocena tych młodych ludzi jest bardzo niska i w konsekwencji jest źródłem trudności w nawiązywaniu kontaktów z rówieśnikami, słabej odporności na frustracje, nieumiejętności przewidzenia skutków swego działania. Są to wyraźne objawy zaburzeń charakterologicznych. Telewizja jako środek dostarczający wielu różnorodnych wrażeń wzrokowych i słuchowych mocno obciąża układ nerwowy człowieka, zmusza do nieustannej pracy, a tym samym prowadzi do zmęczenia. Jest to szkodliwe szczególnie dla dzieci charakteryzujących się delikatnym układem nerwowym. Doraźnie objawia się to słabą koncentracją uwagi, niepokojem ruchowym, mniej sprawnym wykonywaniem różnych czynności, nadpobudliwością i drażliwością. Konsekwencje te są niezależne od treści odbieranych za pośrednictwem telewizji, powoduje je tylko zbyt duża liczba wrażeń i informacji nadmiernie obciążających narządy percepcji i układ nerwowy.
Choroba telewizyjna
Telewizja wywiera negatywny wpływ nie tylko na rozwój psychiczny dziecka, ale również na rozwój fizyczny. Dziecko, wbrew swoim potrzebom rozwojowym, siedząc przed telewizorem pozostaje przez dłuższy czas w pozycji biernej, nieruchomej, a często niewłaściwej. Ogranicza ona inne zajęcia dziecka, a przede wszystkim zajęcia ruchowe na świeżym powietrzu. Ma to niekorzystny wpływ szczególnie na dzieci znajdujące się w okresie intensywnego rozwoju fizycznego. Objawiamy tej choroby są: zapadnięta klatka piersiowa, zaokrąglone plecy, zwiotczałe mięśnie, schorzenia oczu, lęki nocne.
Aby przygotować dzieci do odbioru telewizyjnych treści, radzę skorzystać z kilku wskazówek:
-Po pierwsze - kontrolować jakość programów oglądanych przez dzieci;
-po drugie - kontrolować czas i ilość oglądanych programów. Nawet dobre programy mogą mieć niepożądany wpływ na pozostałe zajęcia dzieci, jeśli spędzają one przed telewizorem zbyt dużo czasu.
-po trzecie - należy w rodzinie określić zasady oglądania telewizji.
Sposobami na walkę z agresją u dzieci i młodzieży jest przede wszystkim praca nad rozwojem ich zainteresowań. Należy stale poszukiwać u dzieci talentów, pielęgnować je i zachęcać do pracy nad sobą.
W rozwoju zainteresowań dużą rolę w życiu dzieci pełni szkoła, gdyż dziecko przebywając w szkole wśród rówieśników ma szansę na to by być zauważone, jeżeli wykazuje się talentami. Każde zainteresowanie dziecka musi być realizowane w grupie, gdyż to właśnie ona narzuca większy zapał, chęć do dalszego rozwoju, przynosi dumę i samozadowolenie dziecku. Na terenie szkoły można realizować wiele zajęć pozalekcyjnych sprzyjających rozwojowi zainteresowań dzieci i młodzieży. Jednak przy wprowadzeniu tych trzech zasad wobec dzieci najlepszą próbą niech będzie zastosowanie ich do siebie. Często rodzicom również potrzebne są regulacje telewizyjnych przyzwyczajeń.
źródło: http://www.edukacja.edux.pl
środa, 21 kwietnia 2010
Agresja i przemoc w mediach - odziaływanie na dzieci i młodzież (cz.2).

Podobna sytuacja ma miejsce w sytuacji korzystania z Internetu, który jest w pełni niekontrolowany. Analizując zjawisko agresji w przekazach multimedialnych nie można pominąć problemu gier komputerowych. Badania diagnostyczne wskazują, że agresja jest treścią 95% gier komputerowych. Gry są przeważnie tak skonstruowane, że zawierają ogromny ładunek agresji i wyrafinowanego okrucieństwa. W zależności od możliwości technicznych sprzętu i rodzaju gry animacja jest zróżnicowana – od prostej, jak w filmach rysunkowych, do realistycznej włącznie. Możliwe jest włączenie dodatkowych opcji pozwalających na przykład dokładne obejrzenie zabitego przeciwnika, spojrzenie mu w oczy, podeptanie jego zwłok nogami. Obraz uzupełnia dobrana odpowiednio muzyka, krzyki, jęki, odgłosy wybuchów. Śmierć w grze nie boli i nie powoduje żadnych konsekwencji. W grach komputerowych nie istnieją żadne kary za zabijanie. Jak wynika z badań chłopcy w wieku 12 – 15 lat zajmujący się grami komputerowymi o agresywnej treści przynajmniej przez 10 godzin w tygodniu są bardziej agresywni, niż chłopcy nie mający w domu komputera i nie korzystający z gier.
Istnieje jednak zasadnicza różnica w kształtowaniu psychiki dziecka przez telewizję oraz oddziaływanie na nią gier komputerowych. Zdaniem psychologów w kształtowaniu zachowań dziecka duże znaczenie ma trening, czyli samodzielne powtarzanie wykonywanych zachowań. Przy oglądaniu telewizji trening ogranicza się jedynie do wielokrotnego obserwowania podobnych obrazów, chyba, że sceny agresji zostaną nagrane na taśmę wideo. W grach komputerowych gracz sam dokonuje aktów agresji. Mimo, że jest to agresja stymulowana, a nie dokonywana w rzeczywistości, gracz oswaja się z nią i nabiera w niej „wprawy”. Należy podkreślić, iż agresja
i przemoc obecna w grach komputerowych jest każdorazowo nagradzana poczuciem sukcesu.
Fascynacja Internetem, grami telewizyjnymi, telewizją, filmami DVD czy innymi mediami elektronicznymi wynika ze wzrastającej dominacji kultury obrazu nad słowem.
Korzystanie z mediów elektronicznych jest ważnym faktem społecznym. Techniki przekazu informacji pozwalają nam uczestniczyć w wydarzeniach całego świata, są źródłem wiedzy, inspiracją i kształtują nasze postępowanie w aspekcie indywidualnym, rodzinnym i społecznym.
Należy jednak zaznaczyć, iż rosnący wpływ mediów na rozwój cywilizacyjny, a przede wszystkim na mentalność i postawy człowieka budzi nadzieję, ale i niepokój. Elektroniczne środki multimedialne to nie tylko czynnik cywilizacyjnego postępu, ale także, jak przedstawiono powyżej, źródło przekazów nasyconych agresją i przemocą, które mają destruktywny wpływ na proces wychowania. Niezbędne jest więc odpowiednie przygotowanie młodego odbiorcy w zakresie edukacji medialnej. Proces ten należy rozpocząć od najwcześniejszych lat. Kształtowanie odpowiednich postaw wobec mediów elektronicznych jest jednym z najpilniejszych zadań, jakie stoją przed edukacją, a zwłaszcza przed rodziną i szkołą. Rodzice powinni kontrolować i ograniczać oglądanie telewizji przez dziecko oraz uczyć je krytycznego i selektywnego oglądania telewizji. Muszą być świadomi tego, jakie treści oglądają ich dzieci. Sama świadomość jednak nie wystarczy. Rodzice powinni jeszcze umieć odpowiednio wpływać na preferencje dzieci i tłumaczyć im konieczność dokonywania takiego wyboru, a także uczyć poruszania się w świecie mediów, oddzielania tego, co dobre, co złe, oraz rozumienia mechanizmów rządzących fikcją.
Ogromne znaczenie w edukacji medialnej ma szkoła. Niepokój budzi fakt, iż w obecnej dobie rozwoju środków multimedialnych pomija się problem aktualny i niezmiernie ważny, jakim jest umiejętność korzystania z telewizji, Internetu, gier komputerowych, itp. W szkołach powinno się wprowadzać przedmiot propagujący szeroką wiedzę o konsekwencjach oglądania przez dzieci nieodpowiednich programów, ułatwiającą krytyczne spojrzenie na mass media oraz pomagającą korzystać z nich dla własnego dobra i rozwoju intelektualnego.

Proces wychowania do mass mediów nie zostanie jednak rozpoczęty, jeżeli wychowawcy (rodzice, nauczyciele) nie będą należycie przygotowani w zakresie pedagogiki mass mediów. W stopniu daleko niewystarczającym podejmowane są zagadnienia dotyczące rozwiązywania problemów wynikających z oddziaływania przekazów medialnych na dzieci i młodzież. Spowodowane jest to w dużej mierze nie tylko bagatelizowaniem problemu, lecz również brakiem należytego przygotowania nauczycieli i wychowawców oraz niedostatkiem odpowiednich środków dydaktycznych
Agresja i przemoc w mediach - odziaływanie na dzieci i młodzież (cz.1).
Termin mass media powstał w USA w latach 40 – tych, określając masowy charakter produkcji i odbioru przekazu. Nowoczesne środki masowego przekazu nie tylko odtwarzają istniejącą rzeczywistość, ale również dowolnie ją kreują. Cechą charakterystyczną wielu przekazów medialnych jest fakt, iż wielowymiarowa rzeczywistość kultury przekazywana jest często w formie rozrywki przesyconej brutalnością i agresją.
W publicznej debacie na temat przemocy i agresji powszechnie słyszymy o przemocy w mediach jako najważniejszym czynniku odpowiedzialnym za wyraźny wzrost agresji. Prowadzone obserwacje i sondaże umacniają nas w przekonaniu, że oglądanie wszechobecnej w mediach przemocy decyduje o ogólnym wzroście agresji w społeczeństwie.
Niektórzy krytycy utrzymują, że samo obcowanie ze środkami masowego przekazu, niezależnie nawet od agresywnych treści, przyczynia się do agresji i zachowań antyspołecznych. Badania przeprowadzone przez amerykańskich psychologów wykazały, że im więcej ogląda się scen przemocy tym większe jest prawdopodobieństwo wystąpienia agresji.

Oglądanie zachowań agresywnych nasila ich wystąpienie u obserwatorów, prowadzi do zatarcia granic między dobrem a złem. Oto jeden z przykładów:
„Gdy parę lat temu prasa bydgoska doniosła o podłożeniu bomby w jednej z bydgoskich szkół, policja natychmiast stwierdziła gwałtowny wzrost tego rodzaju przypadków. Podobnie różnego rodzaju akcje charytatywne pokazujące ich uczestników w środkach masowego przekazu zwiększają liczbę woluntariuszy, jak i liczbę darczyńców. Ten mechanizm doskonale wykorzystuje Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy” (St. Juszczyk).
Koncepcje naśladownictwa czy modelowania zakłada, że telewizja działa na widza jak model zachowań prospołecznych, czy antyspołecznych, których nie musimy się uczyć, ćwiczyć, powtarzać czy trenować, aby te zachowania podjąć w sytuacji, kiedy nadarza się sprzyjająca okazja.
Sytuacja ta sprawia, że dziecko staje się nie tylko obserwatorem przemocy, lecz również jej sprawcą. Oglądanie scen przemocy w telewizji wpływa na agresywność dzieci, a korzystanie z gier komputerowych o takiej treści ma wpływ jeszcze silniejszy. Dziecko, uczestnicząc w akcji rozgrywającej się na ekranie włącza się czynnie lub identyfikuje z pojedynczym czy wieloma bohaterami. Bierze więc udział w różnych, często agresywnych sytuacjach, akceptuje patologiczne zachowania, a tym samym staje się uczestnikiem aktywnie utożsamiając się w danej akcji. Najczęściej utożsamia się z bohaterem takim, który zwycięża, doświadczając przy tym poczucia siły, mocy, nabierając tym samym cech zachowania agresywnego.

Coraz częściej najlepszym przyjacielem dzieci i młodzieży staje się telewizor i inne środki multimedialne. Dzieci i młodzież chętniej czytają komunikaty na monitorze komputera niż teksty w książkach lub w prasie. Ciekawa i atrakcyjna forma przekazu treści za pomocą mediów elektronicznych powoduje, że proces przyjmowania wiadomości jest przyjemniejszy, łatwiejszy i najczęściej dokonuje się mimowolnie.
Duży wpływ na rozwój zachowań agresywnych ma więc równoczesne działanie negatywnych czynników środowiska, wychowanie rodzinne i społeczne, czynniki wewnętrzne oraz ogólny stan człowieka. Sceny okrucieństwa i agresji w coraz większym stopniu wypełniają ekrany telewizyjne, nieskończona seria przemocy i wulgarności, wstrząsających scen i historii. Szczególnie niepokojący jest fakt, że sceny agresji i okrucieństwa są stałym elementem kreskówek dla dzieci. Brutalne kreskówki codziennie emitowane przez prywatne stacje telewizyjne wskazują często na skrajnie agresywny sposób postępowania i rozwiązywania konfliktów.
W publicznej debacie na temat przemocy i agresji powszechnie słyszymy o przemocy w mediach jako najważniejszym czynniku odpowiedzialnym za wyraźny wzrost agresji. Prowadzone obserwacje i sondaże umacniają nas w przekonaniu, że oglądanie wszechobecnej w mediach przemocy decyduje o ogólnym wzroście agresji w społeczeństwie.
Niektórzy krytycy utrzymują, że samo obcowanie ze środkami masowego przekazu, niezależnie nawet od agresywnych treści, przyczynia się do agresji i zachowań antyspołecznych. Badania przeprowadzone przez amerykańskich psychologów wykazały, że im więcej ogląda się scen przemocy tym większe jest prawdopodobieństwo wystąpienia agresji.

Oglądanie zachowań agresywnych nasila ich wystąpienie u obserwatorów, prowadzi do zatarcia granic między dobrem a złem. Oto jeden z przykładów:
„Gdy parę lat temu prasa bydgoska doniosła o podłożeniu bomby w jednej z bydgoskich szkół, policja natychmiast stwierdziła gwałtowny wzrost tego rodzaju przypadków. Podobnie różnego rodzaju akcje charytatywne pokazujące ich uczestników w środkach masowego przekazu zwiększają liczbę woluntariuszy, jak i liczbę darczyńców. Ten mechanizm doskonale wykorzystuje Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy” (St. Juszczyk).
Koncepcje naśladownictwa czy modelowania zakłada, że telewizja działa na widza jak model zachowań prospołecznych, czy antyspołecznych, których nie musimy się uczyć, ćwiczyć, powtarzać czy trenować, aby te zachowania podjąć w sytuacji, kiedy nadarza się sprzyjająca okazja.
Sytuacja ta sprawia, że dziecko staje się nie tylko obserwatorem przemocy, lecz również jej sprawcą. Oglądanie scen przemocy w telewizji wpływa na agresywność dzieci, a korzystanie z gier komputerowych o takiej treści ma wpływ jeszcze silniejszy. Dziecko, uczestnicząc w akcji rozgrywającej się na ekranie włącza się czynnie lub identyfikuje z pojedynczym czy wieloma bohaterami. Bierze więc udział w różnych, często agresywnych sytuacjach, akceptuje patologiczne zachowania, a tym samym staje się uczestnikiem aktywnie utożsamiając się w danej akcji. Najczęściej utożsamia się z bohaterem takim, który zwycięża, doświadczając przy tym poczucia siły, mocy, nabierając tym samym cech zachowania agresywnego.

Coraz częściej najlepszym przyjacielem dzieci i młodzieży staje się telewizor i inne środki multimedialne. Dzieci i młodzież chętniej czytają komunikaty na monitorze komputera niż teksty w książkach lub w prasie. Ciekawa i atrakcyjna forma przekazu treści za pomocą mediów elektronicznych powoduje, że proces przyjmowania wiadomości jest przyjemniejszy, łatwiejszy i najczęściej dokonuje się mimowolnie.
Duży wpływ na rozwój zachowań agresywnych ma więc równoczesne działanie negatywnych czynników środowiska, wychowanie rodzinne i społeczne, czynniki wewnętrzne oraz ogólny stan człowieka. Sceny okrucieństwa i agresji w coraz większym stopniu wypełniają ekrany telewizyjne, nieskończona seria przemocy i wulgarności, wstrząsających scen i historii. Szczególnie niepokojący jest fakt, że sceny agresji i okrucieństwa są stałym elementem kreskówek dla dzieci. Brutalne kreskówki codziennie emitowane przez prywatne stacje telewizyjne wskazują często na skrajnie agresywny sposób postępowania i rozwiązywania konfliktów.
Korzystanie z Internetu dobrze wpływa na mózg ...
... przynajmniej gdy chodzi o osoby w średnim wieku i starsze - informuje "American Journal of Geriatric Psychology".
Zespół profesora Gary'ego Smalla z University of California w Los Angeles wykazał, że sieciowe poszukiwania stymulują mózgowe ośrodki odpowiedzialne za podejmowanie decyzji i złożone rozumowanie. Być może taka aktywność zapobiega nawet fizjologicznym zmianom związanym z wiekiem - obumieraniu neuronów i spadkowi ich aktywności.
Badania zostały przeprowadzone na 24 ochotnikach w wieku od 55 do 76 lat. Porównywano aktywność ich mózgów podczas przeszukiwania Internetu i przy czytaniu książki. Zarówno czytanie, jak i używanie komputera aktywowały obszary odpowiedzialne za język, czytanie, pamięć i widzenie. Jednak w przypadku doświadczonych użytkowników Internetu pobudzeniu ulegały także ośrodki odpowiedzialne za podejmowanie decyzji i złożone rozumowanie. W porównaniu z czytaniem, internetowe poszukiwania wymagają większego wysiłku umysłowego, choćby przy wyborze spośród rozlicznych możliwości.
Już wcześniej zaobserwowano korzystne działanie na mózg różnych łamigłówek, krzyżówek czy gier logicznych (w tym gry w bingo). Wydaje się, że także surfowanie w Sieci powinno trafić na tę listę.

Internet zmienia twój mózg - stajesz się inteligentniejszy.
Korzystanie z internetu nie tylko zmienia sposób w jaki ludzie żyją, ale też wywołuje zmiany w funkcjonowaniu mózgu - uważają amerykańscy neurolodzy. Ich zdaniem, poprzez kontakt z technikami cyfrowymi gatunek ludzki ewoluuje, co pociągnie za sobą zmiany w społeczeństwie.
Zdaniem neurologa z uniwersytetu UCLA w amerykańskim stanie California, Gary'ego Smalla, czynności takie jak przeszukiwanie stron internetowych i wymiana sms-ów sprawiają, że mózg zyskuje nowe zdolności do szybszego przyswajania informacji i podejmowania decyzji.
Badania, przeprowadzone przez naukowców z UCLA na 24 dorosłych osobach, wykazały, że u doświadczonych użytkowników internetu aktywność obszarów mózgu odpowiedzialnych za złożone rozumowanie i podejmowanie decyzji jest dwukrotnie większa, niż u osób, które dopiero zaczynają korzystać z sieci. Naukowcy zdają sobie sprawę z tego, że nadmierne korzystanie internetu niesie ze sobą ryzyko uzależnienia oraz spadku umiejętności społecznych. Small jednak uważa, że pokolenie osób, które są od dziecka oswojone z techniką, wykształci sobie zarówno nowe cechy mózgu wywołane przez kontakt z internetem oraz nauczy się zachowań społecznych na odpowiednim poziomie.

"Jesteśmy świadkami zmian ewolucyjnych. Nowe pokolenie będzie zarówno mistrzami w użytkowaniu technologii, ale też w kontaktach osobistych. Np. będą doskonale wiedzieli kiedy odpowiedzieć na e-mail, a kiedy lepsze będzie osobiste spotkanie z osobą, która go napisała" - powiedział Small.
źródło: http://www.sxc.hu
Zespół profesora Gary'ego Smalla z University of California w Los Angeles wykazał, że sieciowe poszukiwania stymulują mózgowe ośrodki odpowiedzialne za podejmowanie decyzji i złożone rozumowanie. Być może taka aktywność zapobiega nawet fizjologicznym zmianom związanym z wiekiem - obumieraniu neuronów i spadkowi ich aktywności.
Badania zostały przeprowadzone na 24 ochotnikach w wieku od 55 do 76 lat. Porównywano aktywność ich mózgów podczas przeszukiwania Internetu i przy czytaniu książki. Zarówno czytanie, jak i używanie komputera aktywowały obszary odpowiedzialne za język, czytanie, pamięć i widzenie. Jednak w przypadku doświadczonych użytkowników Internetu pobudzeniu ulegały także ośrodki odpowiedzialne za podejmowanie decyzji i złożone rozumowanie. W porównaniu z czytaniem, internetowe poszukiwania wymagają większego wysiłku umysłowego, choćby przy wyborze spośród rozlicznych możliwości.Już wcześniej zaobserwowano korzystne działanie na mózg różnych łamigłówek, krzyżówek czy gier logicznych (w tym gry w bingo). Wydaje się, że także surfowanie w Sieci powinno trafić na tę listę.

Internet zmienia twój mózg - stajesz się inteligentniejszy.
Korzystanie z internetu nie tylko zmienia sposób w jaki ludzie żyją, ale też wywołuje zmiany w funkcjonowaniu mózgu - uważają amerykańscy neurolodzy. Ich zdaniem, poprzez kontakt z technikami cyfrowymi gatunek ludzki ewoluuje, co pociągnie za sobą zmiany w społeczeństwie.
Zdaniem neurologa z uniwersytetu UCLA w amerykańskim stanie California, Gary'ego Smalla, czynności takie jak przeszukiwanie stron internetowych i wymiana sms-ów sprawiają, że mózg zyskuje nowe zdolności do szybszego przyswajania informacji i podejmowania decyzji.
Badania, przeprowadzone przez naukowców z UCLA na 24 dorosłych osobach, wykazały, że u doświadczonych użytkowników internetu aktywność obszarów mózgu odpowiedzialnych za złożone rozumowanie i podejmowanie decyzji jest dwukrotnie większa, niż u osób, które dopiero zaczynają korzystać z sieci. Naukowcy zdają sobie sprawę z tego, że nadmierne korzystanie internetu niesie ze sobą ryzyko uzależnienia oraz spadku umiejętności społecznych. Small jednak uważa, że pokolenie osób, które są od dziecka oswojone z techniką, wykształci sobie zarówno nowe cechy mózgu wywołane przez kontakt z internetem oraz nauczy się zachowań społecznych na odpowiednim poziomie.
"Jesteśmy świadkami zmian ewolucyjnych. Nowe pokolenie będzie zarówno mistrzami w użytkowaniu technologii, ale też w kontaktach osobistych. Np. będą doskonale wiedzieli kiedy odpowiedzieć na e-mail, a kiedy lepsze będzie osobiste spotkanie z osobą, która go napisała" - powiedział Small.
źródło: http://www.sxc.hu
Wielka reforma telekomunikacji.
Wielka reforma telekomunikacji: dostęp do internetu prawem obywatela UE
Parlament Europejski niemal jednogłośnie zatwierdził dziś wielką reformę prawa telekomunikacyjnego UE. Tym samym zakończył kilkumiesięczny unijny spór o to, czy i kiedy można odcinać obywatelom dostęp do internetu.
Zgodnie z kompromisowym zapisem uzgodnionym wcześniej z krajami członkowskimi, wszelkie ograniczenie dostępu do internetu - który traktowany jest jako jedno z praw obywateli UE - będzie musiało być "odpowiednie, proporcjonalne i konieczne z punktu widzenia społeczeństwa demokratycznego". Poza tym ma obowiązywać prawo do wysłuchania stron i ewentualne odwołanie do sądu.
"Żaden internauta nie będzie mógł być odcięty od sieci bez wszczętej uprzednio odpowiedniej procedury administracyjno-sądowej" - powiedziała eurodeputowana Lena Kolarska-Bobińska (PO), jedyna Polka w grupie ustalającej kompromisowy tekst pakietu między PE a szwedzkim przewodnictwem i Komisją Europejską.
Francuska sprawozdawczyni Catherine Trautmann podkreśliła, że PE chciała mieć pewność, że prawa obywateli nigdy nie będą lekceważone. "Po raz pierwszy akt legislacyjny odnosi się do kwestii korzystania z sieci internetowej w kategoriach podstawowych praw i wolności obywatelskich" - powiedziała.
Restrykcje będą mogły być nałożone tylko w "uzasadnionych przypadkach, przy poszanowaniu zasady domniemania niewinności i prawa do prywatności, po uprzednim sprawiedliwym i bezstronnym procesie, umożliwiającym procedurę odwoławczą" - głosi pakiet telekomunikacyjny, złożony z trzech dyrektyw regulujących rynek usług internetowych oraz telefonii stacjonarnej i komórkowej.
Taki zapis zastąpił ostatecznie forsowaną przez eurodeputowanych poprawkę zakazującą odcinania internetu bez wcześniejszego orzeczenia sądu. Orędownikiem swobody dostępu do internetu byli w PE eurodeputowani lewicy, liberałowie i Zieloni, zdaniem których podlega on ochronie na mocy Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Na to nie chciały się jednak zgodzić kraje członkowskie. Przyjęty kompromis, zgodnie z którym szczegółowe rozwiązania będą wprowadzane na poziomie krajowym, zadowolił wszystkich.
Ofensywa eurodeputowanych miała związek z francuskim pomysłem na walkę z nielegalnym ściąganiem plików w internecie, który początkowo przewidywał, że decyzję o odcięciu internauty od sieci będzie podejmował po trzech ostrzeżeniach specjalny urząd. Ostatecznie wprowadzono zmiany do ustawy, zakładające, że decyzja będzie należała do sądu.
W praktyce uzgodniony zapis oznacza, że kraje członkowskie same będą określały zasady ograniczania dostępu do internetu, ale w nakreślonych przez unijne prawodawstwo ramach: różne przepisy mogą obowiązywać w sprawie podejrzenia o działalność terrorystyczną, zakazanych treści (jak pornografia dziecięca), nielegalnego ściągania plików, czy po prostu karania tych internautów, którzy zalegają z opłatami.
Ciągnące się od maja negocjacje w tej spornej sprawie blokowały ostateczne przyjęcie pakietu telekomunikacyjnego, który ma zapewnić dalszą integrację sektora telekomunikacyjnego w UE i większą konkurencję na rynku. Złożony z trzech dyrektyw pakiet przewiduje m.in. większą harmonizację regulacji 27 rynków telekomunikacyjnych UE, a także szereg rozwiązań korzystnych dla konsumentów, w tym prawo do zmiany operatora telefonicznego w jeden dzień z zachowaniem numeru."Jest to jeden z najbardziej prokonsumenckich pakietów, jakie w ostatnim czasie przyjął PE" - podkreśliła Kolarska-Bobińska.
"PE stoi na stanowisku, że swobodny dostęp do internetu jest fundamentalnym prawem każdego obywatela. Dzięki nam, posłom, udało się tę kwestie zapisać w pakiecie, podkreślając, że tym samym podlegają on ochronie na mocy Europejskiej Konwencji Praw Człowieka - dodała. - Stanowisko PE wskazuje na to, że posłowie reagują na oczekiwania, interesy oraz obawy obywateli".
Dzięki pakietowi łatwiej będzie przenieść numer telefonu do innej sieci, co teraz w Polsce może trwać do miesiąca. Zwiększono też przejrzystość planów taryfowych, więc będzie łatwiej porównywać ceny różnych operatorów.
"Reforma zapewni więcej konkurencji na europejskim rynku telekomunikacyjnym, lepsze i tańsze połączenia z telefonów stacjonarnych, komórkowych, lepsze usługi mobilne i szybsze połączenia internetowe" - cieszyła się unijna komisarz ds.; telekomunikacji Viviane Reding. "W naszym zasięgu jest rzeczywisty wspólny rynek dla operatorów i konsumentów" - dodała.
W środę pakiet uroczyście podpiszą przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek i szwedzka minister telekomunikacji Asa Torstensson. "Ten pakiet legislacyjny to doskonały przykład tego, w jaki sposób praca Parlamentu jako europejskiego ustawodawcy wpływa bezpośrednio na sytuację obywateli" - powiedział Buzek. Kraje członkowskie będą miały czas do maja 2011 roku na wdrożenie nowych przepisów.
wtorek, 20 kwietnia 2010
E-zdrowie.
E-zdrowie może odmienić polską służbę zdrowia.
Internetowa rejestracja do lekarza, komputerowa kartoteka, elektroniczna informacja o dostępności leków, przyjazne i dobrze oznakowane wnętrza przychodni i szpitali - tak naukowcy, informatycy i ludzie sztuki wyobrażają sobie polską służbę zdrowia. Wkrótce ruszą studia "e-zdrowie", promujące taki model opieki zdrowotnej.

Jeszcze w listopadzie w Katowicach ma ruszyć przychodnia, do której będzie można zarejestrować się przez internet. Szczegóły projektu przedstawili w środę przedstawiciele uczestniczących w nim katowickich uczelni - Akademii Ekonomicznej, Akademii Sztuk Pięknych oraz firmy Kamsoft. Ruszające w lutym przyszłego roku podyplomowe studia to część finansowanego z unijnych środków wspólnego projektu obu uczelni "Nowe media i technologie wiedzy w programach studiów ekonomicznych".
"Nasza rola w tym projekcie dotyczy m.in. komunikacji wizualnej w szpitalach czy przychodniach. To bardzo istotny element ich funkcjonowania - im ta komunikacja jest lepsza, klarowna i lepiej zaprojektowana, tym bardziej człowiek czuje się bezpiecznie i komfortowo" - wyjaśnił rektor katowickiej ASP, prof. Marian Oslislo.
Jak mówił, dobre urządzenie takiej przestrzeni wymaga przemyślanej pracy architektów wnętrz, projektantów, plastyków. Najważniejsze jednak, by zarządzający służbą zdrowia menedżerowie mieli świadomość tego, jak ważna dla pacjentów i dobrej organizacji szpitala jest strona wizualna - nie tylko estetyka, ale i funkcjonalność oraz czytelność informacji.
"Połączenie zagadnień zarządzania w służbie zdrowia z informatyką i sztuką może dać naprawdę dobre efekty". Właśnie dlatego - uznali pomysłodawcy projektu - wiedza o kulturze, sztuce, architekturze itp. przyda się także przyszłym ekonomistom i menedżerom. Istotą przedsięwzięcia jest jednak nie tylko próba połączenia wiedzy ekonomicznej i artystycznej, ale także oparcie programu studiów o najnowsze technologie informatyczne - od projektowania przejrzystych stron internetowych po zastosowanie elektroniki i internetu w bieżącej pracy placówek medycznych.
"Połączenie zagadnień zarządzania w służbie zdrowia z informatyką i sztuką może dać naprawdę dobre efekty. Korzyści dotyczą zarówno lekarzy, jak i menedżerów opieki zdrowotnej oraz przede wszystkim pacjentów" - ocenił szef Kamsoftu, Zygmunt Kamiński.
Dla lekarzy najbardziej pożyteczne mogą być np. systemy informatyczne wspomagające diagnozowanie, dla menedżerów służby zdrowia - rozwiązania wspomagające kompleksowe zarządzanie, dla pacjentów - poprawa estetyki przychodni czy szpitali oraz zwiększenie komfortu leczenia, np. dzięki internetowi i elektronice. Czwarty poziom to swoista medyczna cyberprzestrzeń - wymiana informacji między komputerami, bez udziału lekarza i pacjenta - np. przekazywanie tą drogą wyników badań.
W ramach całego projektu w lutym ruszą także studia podyplomowe "e-administracja" oraz "zarządzanie w kulturze, sztuce i turystyce kulturowej". Jeszcze w listopadzie w Katowicach ma ruszyć przychodnia, do której będzie można zarejestrować się przez internet. Będzie tam - jak mówił Kamiński - "więcej komputerów niż personelu". Jej pomysłodawcy myślą również o ustawieniu infomatu, gdzie pacjent - przykładając do czytnika kod kreskowy z recepty - dowie się, w których aptekach w mieście dostępne są dane leki.
Internetowy nabór na bezpłatne studia "e-zdrowie", których pełna nazwa to "technologie informatyczne w zarządzaniu placówkami ochrony zdrowia", właśnie rusza. Będzie można przyjąć 25-35 osób. W ramach całego projektu w lutym ruszą także studia podyplomowe "e-administracja" oraz "zarządzanie w kulturze, sztuce i turystyce kulturowej". Ten ostatni kierunek działa już w ramach studiów magisterskich (drugiego stopnia).
W tym roku akademickim w ramach wspólnego projektu katowickiej AE i ASP rozpoczęły się również studia licencjackie i magisterskie na kierunki "inżynieria wiedzy", gdzie studenci m.in. uczą się konstruować inteligentne systemy oraz poznają zasady tworzenia i zarządzania procesami pozyskiwania, odkrywania, prezentacji i upowszechniania wiedzy w korporacji.
Budżet całego projektu, w całości finansowanego z unijnych środków, to ponad 6,2 mln zł. Pieniądze pochodzą z Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach programu operacyjnego "Kapitał ludzki".
Internetowa rejestracja do lekarza, komputerowa kartoteka, elektroniczna informacja o dostępności leków, przyjazne i dobrze oznakowane wnętrza przychodni i szpitali - tak naukowcy, informatycy i ludzie sztuki wyobrażają sobie polską służbę zdrowia. Wkrótce ruszą studia "e-zdrowie", promujące taki model opieki zdrowotnej.

Jeszcze w listopadzie w Katowicach ma ruszyć przychodnia, do której będzie można zarejestrować się przez internet. Szczegóły projektu przedstawili w środę przedstawiciele uczestniczących w nim katowickich uczelni - Akademii Ekonomicznej, Akademii Sztuk Pięknych oraz firmy Kamsoft. Ruszające w lutym przyszłego roku podyplomowe studia to część finansowanego z unijnych środków wspólnego projektu obu uczelni "Nowe media i technologie wiedzy w programach studiów ekonomicznych".
"Nasza rola w tym projekcie dotyczy m.in. komunikacji wizualnej w szpitalach czy przychodniach. To bardzo istotny element ich funkcjonowania - im ta komunikacja jest lepsza, klarowna i lepiej zaprojektowana, tym bardziej człowiek czuje się bezpiecznie i komfortowo" - wyjaśnił rektor katowickiej ASP, prof. Marian Oslislo.
Jak mówił, dobre urządzenie takiej przestrzeni wymaga przemyślanej pracy architektów wnętrz, projektantów, plastyków. Najważniejsze jednak, by zarządzający służbą zdrowia menedżerowie mieli świadomość tego, jak ważna dla pacjentów i dobrej organizacji szpitala jest strona wizualna - nie tylko estetyka, ale i funkcjonalność oraz czytelność informacji.
"Połączenie zagadnień zarządzania w służbie zdrowia z informatyką i sztuką może dać naprawdę dobre efekty". Właśnie dlatego - uznali pomysłodawcy projektu - wiedza o kulturze, sztuce, architekturze itp. przyda się także przyszłym ekonomistom i menedżerom. Istotą przedsięwzięcia jest jednak nie tylko próba połączenia wiedzy ekonomicznej i artystycznej, ale także oparcie programu studiów o najnowsze technologie informatyczne - od projektowania przejrzystych stron internetowych po zastosowanie elektroniki i internetu w bieżącej pracy placówek medycznych.
"Połączenie zagadnień zarządzania w służbie zdrowia z informatyką i sztuką może dać naprawdę dobre efekty. Korzyści dotyczą zarówno lekarzy, jak i menedżerów opieki zdrowotnej oraz przede wszystkim pacjentów" - ocenił szef Kamsoftu, Zygmunt Kamiński.
Dla lekarzy najbardziej pożyteczne mogą być np. systemy informatyczne wspomagające diagnozowanie, dla menedżerów służby zdrowia - rozwiązania wspomagające kompleksowe zarządzanie, dla pacjentów - poprawa estetyki przychodni czy szpitali oraz zwiększenie komfortu leczenia, np. dzięki internetowi i elektronice. Czwarty poziom to swoista medyczna cyberprzestrzeń - wymiana informacji między komputerami, bez udziału lekarza i pacjenta - np. przekazywanie tą drogą wyników badań.
W ramach całego projektu w lutym ruszą także studia podyplomowe "e-administracja" oraz "zarządzanie w kulturze, sztuce i turystyce kulturowej". Jeszcze w listopadzie w Katowicach ma ruszyć przychodnia, do której będzie można zarejestrować się przez internet. Będzie tam - jak mówił Kamiński - "więcej komputerów niż personelu". Jej pomysłodawcy myślą również o ustawieniu infomatu, gdzie pacjent - przykładając do czytnika kod kreskowy z recepty - dowie się, w których aptekach w mieście dostępne są dane leki.
Internetowy nabór na bezpłatne studia "e-zdrowie", których pełna nazwa to "technologie informatyczne w zarządzaniu placówkami ochrony zdrowia", właśnie rusza. Będzie można przyjąć 25-35 osób. W ramach całego projektu w lutym ruszą także studia podyplomowe "e-administracja" oraz "zarządzanie w kulturze, sztuce i turystyce kulturowej". Ten ostatni kierunek działa już w ramach studiów magisterskich (drugiego stopnia).
W tym roku akademickim w ramach wspólnego projektu katowickiej AE i ASP rozpoczęły się również studia licencjackie i magisterskie na kierunki "inżynieria wiedzy", gdzie studenci m.in. uczą się konstruować inteligentne systemy oraz poznają zasady tworzenia i zarządzania procesami pozyskiwania, odkrywania, prezentacji i upowszechniania wiedzy w korporacji.
Budżet całego projektu, w całości finansowanego z unijnych środków, to ponad 6,2 mln zł. Pieniądze pochodzą z Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach programu operacyjnego "Kapitał ludzki".
Jak dziecko postrzega świat ?

Co ma wspólnego internet i to jak dziecko postrzega świat ? Otóż dziecko wierzy wszystkiemu co zobaczy na ekranie, wierzy temu co jest napisane w prasie. Związane z tym jest ogromne niebezpieczeństwo, że dziecko przyjmie za prawdę coś co nią nie jest. Z tego powodu tak bardzo ważne i niezbędne jest, żeby rozmawiać ze swoim dzieckiem i uczyć go jak rozróżnić iluzję od rzeczywistości, którą pokazują media.
Niestety większość rodziców zaniedbuje swoje dzieci, nie poświęca im wystarczającej ilości czasu i nie rozmawia z nimi, co często może się skończyć dla dziecka nawet uzależnieniem od internetu czy telewizji. Rodzice dość często wcale nie kontrolują tego, jakie programy i bajki ich małe dziecko ogląda kiedy ich nie ma. Jest to ogromny błąd, gdyż w telewizji niestety pokazuje się dużo brutalnych scen, których dziecko nie powinno widzieć. Wpływa to przecież katastrofalnie na psychiczne zdrowie dziecka. Po pewnym czasie dziecko robi się agresywne, nerwowe, zaczyna mieć problemy w szkole, dokucza swoim rówieśnikom albo nawet bije ich, gdyż agresję pokazuje telewizja. Rodzice nawet nie wiedzą z jakiego powodu ich dziecko jest nadpobudliwe, ma trudności w nauce, dlatego powinni rozmawiać ze swoim dzieckiem i nadzorować to, jakie strony w internecie odwiedza lub jakie filmy ogląda.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)










