
Internet i poczta elektroniczna, umożliwiła firmom koordynację działań na całym świecie. Komunikacja globalna, jaką jest telewizja satelitarna, także odgrywa znaczącą rolę w tworzeniu globalnych potrzeb konsumentów, zwiększaniu świadomości istnienia produktów i marek na całym globie.
Wymieniamy, niestety, coraz rzadziej doświadczenia. Nie na darmo główny bohater filmu „Na granicy czasu” z żalem w głosie mówi, że kiedyś ludzie ze sobą rozmawiali i zakosztowawszy życia sprzed stu lat na tak zwanych zwolnionych obrotach, ostatecznie decyduje się porzucić wszystko, co osiągnął we współczesnym świecie, i zostać w przeszłości. Jest to filmowa fikcja, ale jakże często marzymy, aby świat zwolnił, aby wróciły czasy, gdy ludzie mieli więcej dla siebie czasu i te relacje międzyludzkie były częstsze, bardziej otwarte, pełniejsze, bardziej bezpośrednie, bez udziału współczesnych technologii, za pośrednictwem kawałku plastyku lub telefonu czy klawiatury komputera.
Nawet odpoczynek staje się przedłużeniem pracy zawodowej. Człowiek staje się bardziej przedmiotem aniżeli podmiotem poprzez kontakty, a raczej ich spłycenie, z drugim człowiekiem. Nie tylko młodzież, dzieci, ale i dorośli narażeni są na zastąpienie prawdziwych relacji międzyludzkich poprzez pośpieszne kontakty, pozbawione wnikliwości, serdeczności, życzliwości, empatii, zamknięcie się w wirtualnym substytucie rzeczywistości.
Nie ma się czasu dla przyjaciół, nie widuje się też prawie bliskich. Wydawałoby się, że w tej sytuacji ludzie będą szukali wsparcia u innych, zapiszą się na jogę czy do siłowni. Tymczasem sale osiedlowych klubów są puste. Podobnie dzieje się z tymi, którzy idą na emeryturę i planują, że wreszcie wyremontują dom, będą podróżować, odnowią stare kontakty. A często kończy się tak, że siedzą w domu, pstrykając pilotem od telewizora. Według OBOP-u oglądalność telewizji w ciągu czterech ostatnich lat wzrosła o 10%. Ludzie w gorszym nastroju, w trudnej sytuacji chętniej wybierają rzeczy, na których nie stracą, które mniej kosztują społecznie. A podtrzymywanie przyjaźni kosztuje, to przecież inwestycja. Wybierają więc namiastki, takie jak telewizja czy Internet.
Sukces odnoszą restauracje typu fast food, czyli Mc Donald’s, które wychodzą naprzeciw ubożejącym klientom i starają się, aby można było u nich spędzić czas za przysłowiową złotówkę. I naprawdę tak się dzieje, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach – wyjście do McDonalda staje się główną atrakcją tygodnia, imprezą rodzinną, ukoronowaniem niedzielnego spaceru. Winniśmy w tych czasach propagować wyjście gdzieś z kolegami, zapisanie się do klubu sportowego, wierząc, że te inwestycje się opłacą i bardziej niż życie jedynie elektronicznymi nowinkami wpłyną na kondycję psychiczną naszej młodzieży, człowiekowi bowiem do odprężenia, poczucia bezpieczeństwa, ukojenia nerwów, pozbycia się irracjonalnych lęków potrzebny jest drugi człowiek i nic tego nie zmieni, a zwłaszcza to, że stajemy się powoli cybernetycznymi wędrowcami przedzierającymi się przez przestrzenie XXI wieku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz